-Może uda nam się następnym razem, ale wtedy musielibyśmy pewnie pojawić się tam o wiele wcześniej. Chyba że wcześniej można wysłać im sowę z prośbą o rezerwację? Hm... Mogłem o to spytać - Jessie nie był może wielkim fanem przekąsek czy deserów o smaku pistacjowym, czy samych pistacji, ale croissanty z nadzieniem pistacjowym brzmiały jakoś tak ciekawiej i w sumie czemu by ich nie spróbować?
Prawdą było, że nawet gdyby po przybyciu do tej kawiarni okazało się, że dosłownie wszystko croissanty zostały wyprzedane, nie zostało nic i musieliby znaleźć inne miejsce, które zadowoliłoby Selwyna, Jessie by nie narzekał. W końcu czym było to niewielkie rozczarowanie, które w gruncie rzeczy można było wynagrodzić sobie w inny sposób, do w porównaniu do czasu, spędzonego z chrzestnym. Prawdą było, że Jessie nie mógł się już doczekać tego dnia i dosłownie nic nie było w stanie zepsuć mu dobrego humoru. Nawet współpracownicy, którzy podśmiewywali się z jego entuzjazmu, ale co oni tam mogli wiedzieć? Nie znali się i tyle.
-Jak to z klątwami, wuju. Niektóre są mniej uciążliwe, niektóre bardziej. Zdarzają się nawet takie, z których można się jedynie śmiać. Ostatnio jeden z moich współpracowników przez tydzień czkał bańkami mydlanymi - gdyby tylko częściej wypadki przy klątwach kończyły się właśnie w ten sposób. -Chociaż gobliny czasami potrafią dać w kość. A jak u ciebie, wuju? Mam nadzieję, że moja siostra nie rozniosła wam jeszcze biura?
Rozpoczęcie i kontynuowanie swojej kariery zawodowej w innym miejscu, niż matka i siostra miało swoje plusy i minusy. Dawało to pewne poczucie samodzielności(?), może takiej jakby indywidualności, bo w Banku Gringotta nie miał przecież krewnych, którzy zajmowali inne, może nawet bardzo wysokie, stanowisko, więc o swoje stanowisko i utrzymanie go i wyrobienie sobie opinii wśród współpracowników musiał zatroszczyć się sam, nie mogąc powołać się na kogoś o tym samym nazwisku. Oczywiście, nie uważał, że jego siostra swoje stanowisko utrzymywała tylko dzięki matce i wujom i korzystała z tego i gdyby ktoś odważył się zasugerować coś takiego, Jessie złamałby mu nos.
Niestety, wiązało się to również z pewnym wykluczeniem, chociaż nie było ono aż tak bardzo odczuwalne czy okazywane. Jessie po prostu nie wiedział wszystkiego, co działo się w Ministerstwie, dopóki Rita, mama bądź któryś z wujków mu o tym po prostu nie powiedzą. A z pewnością znalazłyby się sprawy, o których wiedziała Rita, będąc stażystką w Ministerstwie i mając to wszystko przed oczami, a o których Jessiemu nie mogli lub nie chcieli mówić z jakiegokolwiek powodu.
Mimo to, nie żałował, że wybrał właśnie ten zawód.
-Myślę, że moja kochana matka pogodziła się z faktem, że my już dziećmi nie jesteśmy - że oni dorośli, ale nie, że ona również nie młodnieje. A przynajmniej tego nie okazuje. -Z resztą, wcale tych kolejnych lat po niej nie widać. Mam wrażenie, że dla was czas się zatrzymał - bo nawet jeśli leciały im lata, ich wygląd nie chciał dzielić się tym ze światem.
Albo bardzo dobrze to ukrywali.