20.06.2024, 13:29 ✶
Od początku czuł, że coś z tą kobietą było nie tak, wcześniej jednak nie mieli zbyt dużo dowodów na to, że była zamieszana w całą sprawę. Teraz jednak było inaczej.
Może nie podzielał morderczych żądzy Millie, chciał jednak kobietę przyszpilić i dać na to, na co zasługiwała. Nie była lepsza od Julisów, choć pewnie tak łatwo tego nie przyzna.
- Nawet w dwóch - odpowiedział Moody, przypominają sobie jak ta skoczyła wiedźmie na plecy - ale żadne z nas nie wiedziało tego, co teraz. Podejrzewam, że zbyt daleko sobie nie poszła i pewnie nas obserwuje. Wiecie, w razie gdybyśmy odkryli jej tajemnice. - Uśmiechnął się bez wesołości, zastanawiając się, czy spotkanie tym razem nie przebiegnie mniej pokojowo.
Westchnął. Zwykle osoby przyparte do muru nie miały żadnych skrupułów. A podejrzewał, że byli grupą która dowiedziała się o całej sprawie najwięcej od pozostałych właścicieli, którzy i tak podobno za dobrze nie kończyli.
Nie podobało mu się więc, że Millie ruszyła sama na miotle, musiał jednak mieć wiarę, że poradzi sobie z jedną czarownicą na tyle, by reszta z nich zdążyła do niej dobiec. W końcu w kupie siła, czy coś.
Skupił się więc na Brennie i zadaniu.
- Może ja spróbuję ją wyczuć. Raz już ją spotkałem, co prawda w ludzkiej formie, wiem jednak w większym czy mniejszym stopniu czego szukać. A. I jak coś udawajcie, że jesteście przyjaciółmi pary która kupiła tą posiadłość, czy coś. - Dodał, pocierając kark, i uciekając wzrokiem w bok, zanim nie zmienił się w owczarka, który z nosem przy ziemi zaczął iść znajomą ścieżką. Próbował wpaść na jakikolwiek ślad, który doprowadziłby go do potencjalnej Lydii.
Nie bardzo zresztą czułby się swobodnie zostając sam na sam z Jonathanem .
Może nie podzielał morderczych żądzy Millie, chciał jednak kobietę przyszpilić i dać na to, na co zasługiwała. Nie była lepsza od Julisów, choć pewnie tak łatwo tego nie przyzna.
- Nawet w dwóch - odpowiedział Moody, przypominają sobie jak ta skoczyła wiedźmie na plecy - ale żadne z nas nie wiedziało tego, co teraz. Podejrzewam, że zbyt daleko sobie nie poszła i pewnie nas obserwuje. Wiecie, w razie gdybyśmy odkryli jej tajemnice. - Uśmiechnął się bez wesołości, zastanawiając się, czy spotkanie tym razem nie przebiegnie mniej pokojowo.
Westchnął. Zwykle osoby przyparte do muru nie miały żadnych skrupułów. A podejrzewał, że byli grupą która dowiedziała się o całej sprawie najwięcej od pozostałych właścicieli, którzy i tak podobno za dobrze nie kończyli.
Nie podobało mu się więc, że Millie ruszyła sama na miotle, musiał jednak mieć wiarę, że poradzi sobie z jedną czarownicą na tyle, by reszta z nich zdążyła do niej dobiec. W końcu w kupie siła, czy coś.
Skupił się więc na Brennie i zadaniu.
- Może ja spróbuję ją wyczuć. Raz już ją spotkałem, co prawda w ludzkiej formie, wiem jednak w większym czy mniejszym stopniu czego szukać. A. I jak coś udawajcie, że jesteście przyjaciółmi pary która kupiła tą posiadłość, czy coś. - Dodał, pocierając kark, i uciekając wzrokiem w bok, zanim nie zmienił się w owczarka, który z nosem przy ziemi zaczął iść znajomą ścieżką. Próbował wpaść na jakikolwiek ślad, który doprowadziłby go do potencjalnej Lydii.
Nie bardzo zresztą czułby się swobodnie zostając sam na sam z Jonathanem .
Rzut na percepcję II
Rzut N 1d100 - 58
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 69
Sukces!
Sukces!