20.06.2024, 15:33 ✶
– Podtrzymuję – przyznała Fleur płaskim głosem. Musiała zdawać sobie sprawę z tego, że wątpią w jej bajeczkę, ta rozmowa jasna na to wskazywała, ale być może nie dowierzała im, że nie podejrzewają pozostałych kobiet – a może postanowiła brnąć w to dalej z jakichś innych powodów. – Jak wspominałam, byłam wściekła. Afekt, to odpowiednie słowo? – zapytała, wahając się przez moment, gdy próbowała przypomnieć sobie określenie w angielskim. – Złapałam to, co było pod ręką i uderzyłam, ale nie pamiętam tego. Wybiegłam po prostu z kajuty i wyszłam na pokład, a potem próbowałam się uspokoić – dokończyła, mniej więcej tę samą historyjkę.
Uniosła lekko brwi, kiedy Victoria spytała o Duboisa.
– Właściwie to nic – powiedziała powoli, jakby zastanawiała się nad każdym słowem. – Henry Dubois jest pracownikiem… przyszłego męża mojej córki. Ustalał różne sprawy z moim mężem i…
Zamarła, i na moment jej maska jakby pękła, przez chwilę na twarzy zagościły emocje – trwało to jednak zbyt krótko, aby dało się powiedzieć, jakie dokładnie…
– Sądzicie… rozumiem, że go podejrzewacie – podjęła, a Brenna wyłapała, że chciała zapytać o to inaczej: czy sądzą, że to mógł być on?
W takim wypadku przyznałaby, że to nie ona. A przecież ewidentnie to nie była ona: Brenna prędzej uwierzyłaby w winę Henriette albo siostry, wobec nich jednak też miała wątpliwości, choćby dlatego, że musiałyby być genialnymi aktorkami.
– Nie powiedziałabym, że mógł mieć jakieś powody, żeby zabić mojego męża. Nie łączyły ich bezpośrednie stosunki finansowe, płynął do Kairu, ale zasadniczo miał po prostu wrócić do swojego pracodawcy, nie mieli zatargów, i sądziłam… sądziłam, że wszystko ustalili na lądzie. Ale być może… być może o czymś nie wiedziałam.
– Pani Beauharnais, pozwolę sobie powtórzyć. To nie są oficjalne przesłuchania, nasze zapiski nie muszą do nikogo trafić, a my mogłyśmy pewne rzeczy źle zrozumieć ze względu na barierę językową – powiedziała Brenna bardzo spokojnym tonem. – Czy potwierdza pani, że zamordowała swojego męża?
– Jak wspomniałam… pokłóciliśmy się i niewiele z tego pamiętam – stwierdziła Fleur, zwracając na nią jasne oczy, w których teraz jakby jednak znów zapłonęło życie. – Być może był żywy, kiedy stąd wyszłam. Może Henri Dubois nawet potem go odwiedził. Muszę przyznać, że nie widziałam go od paru godzin, a chyba chciał porozmawiać z moją córką.
Uniosła lekko brwi, kiedy Victoria spytała o Duboisa.
– Właściwie to nic – powiedziała powoli, jakby zastanawiała się nad każdym słowem. – Henry Dubois jest pracownikiem… przyszłego męża mojej córki. Ustalał różne sprawy z moim mężem i…
Zamarła, i na moment jej maska jakby pękła, przez chwilę na twarzy zagościły emocje – trwało to jednak zbyt krótko, aby dało się powiedzieć, jakie dokładnie…
– Sądzicie… rozumiem, że go podejrzewacie – podjęła, a Brenna wyłapała, że chciała zapytać o to inaczej: czy sądzą, że to mógł być on?
W takim wypadku przyznałaby, że to nie ona. A przecież ewidentnie to nie była ona: Brenna prędzej uwierzyłaby w winę Henriette albo siostry, wobec nich jednak też miała wątpliwości, choćby dlatego, że musiałyby być genialnymi aktorkami.
– Nie powiedziałabym, że mógł mieć jakieś powody, żeby zabić mojego męża. Nie łączyły ich bezpośrednie stosunki finansowe, płynął do Kairu, ale zasadniczo miał po prostu wrócić do swojego pracodawcy, nie mieli zatargów, i sądziłam… sądziłam, że wszystko ustalili na lądzie. Ale być może… być może o czymś nie wiedziałam.
– Pani Beauharnais, pozwolę sobie powtórzyć. To nie są oficjalne przesłuchania, nasze zapiski nie muszą do nikogo trafić, a my mogłyśmy pewne rzeczy źle zrozumieć ze względu na barierę językową – powiedziała Brenna bardzo spokojnym tonem. – Czy potwierdza pani, że zamordowała swojego męża?
– Jak wspomniałam… pokłóciliśmy się i niewiele z tego pamiętam – stwierdziła Fleur, zwracając na nią jasne oczy, w których teraz jakby jednak znów zapłonęło życie. – Być może był żywy, kiedy stąd wyszłam. Może Henri Dubois nawet potem go odwiedził. Muszę przyznać, że nie widziałam go od paru godzin, a chyba chciał porozmawiać z moją córką.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.