05.01.2023, 22:36 ✶
Deszcz potrafił być przyjemny, choć Thomas jesli miał wybierać, wolał ciepłą letnia mrzawkę niż lodowate, wczesnowiosenne opady, które aktualnie im towarzyszyły. Potrafiły wzynać się w skórę zimnem, które jeszcze nie zostało rozpędzone przez coraz liczniejsze, choć nadal skąpe, słoneczne dni. Pochmurna wiosna więc podobała mu się całkiem mocna, w przeciwieństwie do wiosny wilgotnej, przenikającej chłodem i wywołującej uporczliwy katar. Naprawdę nie lubił mieć kataru.
Przyzwyczaił się już że na większośc osó spogląda z góry. Geny które dostał po swoich rodzicach uczyniły go takim, a nie innym i pogodził się z tym już na etapie dojrzewania. Ba, nawet polubił swój wzrost, choć trzeba było przyznać, potrafił irytować w niektórych aspektach życia, szczegolnie gdy ktoś miał naprawdę małe krzesła, a Thomas czuł się wciśnięty w domek dla lalek, niezgrabnie próubując jakąkolwiek wygodną pozycję. Bezskutecznie.
Teraz jednak stał przed niską kobietą, lekko schylając głowę, choć wcale nie zdawał sobie z tego sprawy. Ba, wraz z jej smiechem jego ciało zdawało się przykurczyć, choć nie porawiało to w żaden sposób sytuacji w jakiej się znalazł. Przeklinał więc swój niepochamowany język, obiecując sobie, że kiedyś zacznie używac na sobie zaklęcia sklejającego ten niepochamowany pysk, którym musiał przecież kłapac bez zastanowienia. Czasu jednak cofnac nie mógł, musiał więc znosić dalsze fale wstydu. które wywoływała stojąca przed nim piękność.
- Dziękuję za łaskawość, na którą jednak nie zasługuje, wierz mi. Merlinie, żeby zrobić z siebie takiego idiotę - mruknął, bardziej do siebie niż do kobiety. Czekał na oswiecenie z pokorą, by w końcu słysząc nazwisko i profesje, móc zacząć składac fakty.
Dopiero po chwili go olśniło, moment zaś ten podkreślił pacnięciem się otwartą dłonią w swoje własne czoło.
- No tak! Miała pani nie tak dawno wywiad w proroku a przy okazji pojawiły się informacje o tym, że ma pani wystawę, teraz kojarzę - niemal krzyknął w końcu łącząc wątki. Co prawda nie wczytał się tak naprawdę w ten artykuł, mignęło mu głównie znane w czarodziejskim świecie nazwisko i fotografia naprawdę miłej dla oka dziewczyny, toteż zawiesił na rubryczce kulturalnej oko na dłużej.
Warknął lekko zły na siebie, patrząc przepraszająco na Lorettę.
- Napawdę przepraszam za swoją głupotę - jękną, jszcze bardziej chcąc zapasc się pod płyty chodnika na ktorym stali.
Przyzwyczaił się już że na większośc osó spogląda z góry. Geny które dostał po swoich rodzicach uczyniły go takim, a nie innym i pogodził się z tym już na etapie dojrzewania. Ba, nawet polubił swój wzrost, choć trzeba było przyznać, potrafił irytować w niektórych aspektach życia, szczegolnie gdy ktoś miał naprawdę małe krzesła, a Thomas czuł się wciśnięty w domek dla lalek, niezgrabnie próubując jakąkolwiek wygodną pozycję. Bezskutecznie.
Teraz jednak stał przed niską kobietą, lekko schylając głowę, choć wcale nie zdawał sobie z tego sprawy. Ba, wraz z jej smiechem jego ciało zdawało się przykurczyć, choć nie porawiało to w żaden sposób sytuacji w jakiej się znalazł. Przeklinał więc swój niepochamowany język, obiecując sobie, że kiedyś zacznie używac na sobie zaklęcia sklejającego ten niepochamowany pysk, którym musiał przecież kłapac bez zastanowienia. Czasu jednak cofnac nie mógł, musiał więc znosić dalsze fale wstydu. które wywoływała stojąca przed nim piękność.
- Dziękuję za łaskawość, na którą jednak nie zasługuje, wierz mi. Merlinie, żeby zrobić z siebie takiego idiotę - mruknął, bardziej do siebie niż do kobiety. Czekał na oswiecenie z pokorą, by w końcu słysząc nazwisko i profesje, móc zacząć składac fakty.
Dopiero po chwili go olśniło, moment zaś ten podkreślił pacnięciem się otwartą dłonią w swoje własne czoło.
- No tak! Miała pani nie tak dawno wywiad w proroku a przy okazji pojawiły się informacje o tym, że ma pani wystawę, teraz kojarzę - niemal krzyknął w końcu łącząc wątki. Co prawda nie wczytał się tak naprawdę w ten artykuł, mignęło mu głównie znane w czarodziejskim świecie nazwisko i fotografia naprawdę miłej dla oka dziewczyny, toteż zawiesił na rubryczce kulturalnej oko na dłużej.
Warknął lekko zły na siebie, patrząc przepraszająco na Lorettę.
- Napawdę przepraszam za swoją głupotę - jękną, jszcze bardziej chcąc zapasc się pod płyty chodnika na ktorym stali.