20.06.2024, 15:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 16:16 przez Norvel Twonk.)
Peppa uciekła, ale towarzyszący im brygadzista tego nie zrobił. Nie próbował wskakiwać do kurhanu, ledwie tam zajrzał, dostrzegł katafalk i kości, cofnął się w tył, pozostając na straży na powierzchni.
- Trzy od wody i kolejne dwa od lasu! – słyszeli tylko jego krzyk. A potem świst zaklęć, gdy najwidoczniej postanowił zaatakować.
Przez parę sekund nic się nie działo. Świst zaklęć. Falujące liście w koronach drzew, słońce wpadające do środka w postaci malutkich jasnych plamek. Truchlejąca, albo zbierająca siły natura w środku. Była to dokładnie ta chwila, którą Ambrosia mogła wykorzystać na próbę eksterioryzacji. Próba się nie powiodła, pewnie przez nieszczególnie trafny moment, który wybrała, a jednak… a jednak coś usłyszała. Albo wydało jej się, że coś usłyszała. Tak całkiem normalnie usłyszała, dzięki swojemu skupieniu i uszom. Stłumione głosy? Dochodziły zza kotary bluszczu i bezu? Nie umiała ich rozróżnić i rozpoznać, może nawet nie były prawdziwe, a jednak była pewna, że je słyszy.
Zaklęcie ochronne splecione przez Morpheusa przyoblekło katafalk, jego samego, Alexandra i Ambrosię. Na górze toczyła się walka, której nie mogli widzieć. Po prostu ją słyszeli, zresztą – coraz dalej - najwidoczniej brygadzista odbiegał w stronę przeciwka. Wreszcie Alexander dostrzegł dwóch nieumarłych. Najpierw głowy – na wpół objedzone przez ryby, jedna pozbawiona oczu, druga z oczami przysłoniętymi szarą mgłą. Potem ociekające wodą ciała przyobleczone w porwane ubrania. Ich długie cienie padły na wnętrze kurhanu. Lilie falowały niespokojnie. Bluszcz szumiał.
Zaklęcie Mulcibera podniosło obydwa w powietrze. Miotały agresywnie rękoma i nogami, próbując wyswobodzić się z niewidzialnego uścisku. Trzeci nadszedł parę sekund później. Nie zatrzymywał się, prąc w stronę katafalku. Spadł z wysokości, niedaleko Morpheusa, zaraz zaczął się podnosić na równe nogi.
@Morpheus Longbottom @Peppa Potter @Ambrosia McKinnon @Alexander Mulciber
/info z offu: tak, za ścianą macie Penny, Millie, Basiliusa, Isaaca i Owena.
Alexandrze już Ci nie dam info jasnowidzeniem, że łącznie było ich 5. Brygadzista dokładnie to samo powiedział - a no i wycofuję go od was, ma swojego nieumarłego, niech się z nim mierzy.
Peppo, odbiegłaś postacią. Nie musisz odpisywać.
- Trzy od wody i kolejne dwa od lasu! – słyszeli tylko jego krzyk. A potem świst zaklęć, gdy najwidoczniej postanowił zaatakować.
Przez parę sekund nic się nie działo. Świst zaklęć. Falujące liście w koronach drzew, słońce wpadające do środka w postaci malutkich jasnych plamek. Truchlejąca, albo zbierająca siły natura w środku. Była to dokładnie ta chwila, którą Ambrosia mogła wykorzystać na próbę eksterioryzacji. Próba się nie powiodła, pewnie przez nieszczególnie trafny moment, który wybrała, a jednak… a jednak coś usłyszała. Albo wydało jej się, że coś usłyszała. Tak całkiem normalnie usłyszała, dzięki swojemu skupieniu i uszom. Stłumione głosy? Dochodziły zza kotary bluszczu i bezu? Nie umiała ich rozróżnić i rozpoznać, może nawet nie były prawdziwe, a jednak była pewna, że je słyszy.
Zaklęcie ochronne splecione przez Morpheusa przyoblekło katafalk, jego samego, Alexandra i Ambrosię. Na górze toczyła się walka, której nie mogli widzieć. Po prostu ją słyszeli, zresztą – coraz dalej - najwidoczniej brygadzista odbiegał w stronę przeciwka. Wreszcie Alexander dostrzegł dwóch nieumarłych. Najpierw głowy – na wpół objedzone przez ryby, jedna pozbawiona oczu, druga z oczami przysłoniętymi szarą mgłą. Potem ociekające wodą ciała przyobleczone w porwane ubrania. Ich długie cienie padły na wnętrze kurhanu. Lilie falowały niespokojnie. Bluszcz szumiał.
Zaklęcie Mulcibera podniosło obydwa w powietrze. Miotały agresywnie rękoma i nogami, próbując wyswobodzić się z niewidzialnego uścisku. Trzeci nadszedł parę sekund później. Nie zatrzymywał się, prąc w stronę katafalku. Spadł z wysokości, niedaleko Morpheusa, zaraz zaczął się podnosić na równe nogi.
@Morpheus Longbottom @Peppa Potter @Ambrosia McKinnon @Alexander Mulciber
Czas na odpis do 23.06, godz. 21.00
/info z offu: tak, za ścianą macie Penny, Millie, Basiliusa, Isaaca i Owena.
Alexandrze już Ci nie dam info jasnowidzeniem, że łącznie było ich 5. Brygadzista dokładnie to samo powiedział - a no i wycofuję go od was, ma swojego nieumarłego, niech się z nim mierzy.
Peppo, odbiegłaś postacią. Nie musisz odpisywać.