• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott

[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#5
06.01.2023, 00:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2023, 16:25 przez Erik Longbottom.)  

Uśmiechnął się krzywo, gdy faktycznie postanowili zostawić jego prywatne problemy na później. Nie chciał psuć ich planów swoimi rozterkami, toteż wolał najpierw zająć się tym, co sprowadziło ich do tego miejsca. Zanim się to jednak stało, nie mogli sobie darować niezobowiązującej wymiany kilku zdań, jak to już było w ich zwyczaju.

— Postaram się. Wbrew pozorom wolałbym dokonać żywota na własnych warunkach — odparł jakże poetycko, wielce zadowolony z tego, jak płynnie te słowa wypłynęły z jego ust. Euforia szybko go jednak opuściła, gdy usłyszał, co jeszcze ma mu do powiedzenia Elliott. Machinalnie dotknął wierzchem dłoni jednego, a potem drugiego policzka. Zmarszczył brwi. — Faktycznie. Widzisz, jaki masz na mnie wpływ? Zaraz zblednę, upadnę i wyląduje twarzą w błocie...

Westchnął dramatycznie, a na widok zdziwienia wymalowanego na twarzy przyjaciela, z trudem powstrzymał się od parsknięcia śmiechem. Z Erika był żaden ekspert, ale podejrzewał, że nawet krowy miały wśród swoich jakiegoś lidera, gdy zajmowały się swoimi sprawami na lokalnych łąkach. Krowa Alfa była równie dobrym określeniem, jak każde inne. Przynajmniej dopóki ktoś nie postanowi wyprowadzić go z błędu i wprowadzić w meandry relacji między krowami. Na szczęście dzień ten jeszcze nie nadszedł, toteż Longbottom mógł trwać w przyjemnej niewiedzy.

— Polecam się na przyszłość, chociaż naturalnie trzeba będzie wezwać jeszcze kogoś z Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami oraz Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Ci drudzy mają dużo doświadczenia w rozmowach pokojowych, więc na pewno bardzo chętnie przeprowadzą negocjacje między ludźmi a krowami — wyrzucił z siebie na jednym wdechu i dopiero po paru sekundach zdał sobie sprawę, jak komicznie to brzmi. I wtedy już nie zdołał powstrzymać głośnego wybuchu śmiechu. Uśmiechnął się szeroko na słowa Elliotta, chociaż nie do końca zrozumiał, co miał na myśli przez to, że zainteresowanie nim mogło być niepokojące. — Cóż, żyję, by zadowalać, więc cieszę się, że potrafię poprawić komuś humor.

Przeczesał włosy, wzdychając ciężko.

— Rozumiem. Cieszę się, że spędzasz czas w taki sposób, a nie tylko w pracy, czy coś — powiedział z powagą, przyglądając się przez chwilę Elliottowi, aby po chwili odwrócić wzrok w bok, aby po raz kolejny rozejrzeć się po pobliskich budynkach. Zaangażowanie się w pomoc innym mogło pozwolić Malfoyowi jakoś przetrawić ostatnie wydarzenia. Nie chciał jednak mówić tego wprost, bojąc się, że zabrzmi to zbyt pouczająco. — Kto wie, może wyjdzie z tego coś dobrego. Jak się dogadacie, to może pomożecie sobie nawzajem.

Uśmiechnął się zdawkowo, mając nadzieję, że udało mu się zachować jako taką równowagę.

— Czasami łowca ma za zadanie dostarczyć zwierzynę żywą — odparł nieco obronnym tonem, chcąc wybronić swoją wcześniejszą sugestię. — Geraldine może nie zastąpi wykwalifikowanego lekarza, ale może zdoła dodać coś od siebie albo udzielić wskazówek, które pomogą w powrocie do zdrowia. Jak mówiłem, mogę spróbować pogrzebać, może znajdę kogoś bardziej odpowiedniego.

Wzruszył lekko ramionami. Nie miał zbyt wielu kontaktów w tym środowisku, a panna Yaxley była pierwszą osobą, o której pomyślał. Co ważne, nie znał pełnego zakresu jej działalności, jednak spodziewał się, że jeśli poluje na magiczne stworzenia na czyjeś zlecenie, to nie w każdej sytuacji chodziło o postawienie wypchanego hipogryfa w salonie. Niektórym zależało na żywych egzemplarzach, które mogliby hodować w swoich wielkich posiadłościach, więc czasami takie zwierzęta należało doprowadzić do przysłowiowego porządku.

— Elliott — zaczął powoli Erik, starając się podkreślić wagę swoich słów i uzmysłowić przyjacielowi z kim ten ma do czynienia. — Mówisz do człowieka, który niecały tydzień temu poszedł do schroniska, żeby adoptować jednego psa, a po niespełna dziesięciu minutach postanowił przyjąć trzy. Skoro tutaj jestem, to nie ma opcji, żebym się nie zaangażował.

Jeszcze by mnie rodzina wykreśliła z testamentu, pomyślał, jednak nie wypowiedział tych słów na głos. Może nieco wyolbrzymiał, jednak Longbottomowie przywiązywali dużą wagę do różnych form pomocy charytatywnej, więc gdyby temat skrzydlatego konia kiedyś wypłynął, musiałby mieć naprawdę dobrą wymówkę, aby usprawiedliwić nieudzielenie żadnego wsparcia. Poza tym chyba nie potrafiłby przejść obojętnie wobec stworzenia, dla którego jego opinia mogła być potencjalnym być albo nie być.

Kiedy już sobie wyjaśnili tę kwestię, ruszył w stronę stajni. Zmarszczył lekko nos, gdy wyczuł charakterystyczną woń wsi i zwierząt, jednak nic nie powiedział. Wprawdzie nie wychowywał się w Londynie, a w Dolinie Godryka, jednak klimat typowej wsi dalej był dla niego nieco obcy, być może przez to, że nie miał zbyt wielu okazji do tego, aby często spędzać czas w takich miejscach. Jeździectwo było u niego na poziomie bliskim zera, głównie z uwagi na ponadprzeciętny wzrost. Biedne konie miałyby pod górkę z nim na grzbiecie, jeśli nie byłby odpowiednio dopasowane. Erik wszedł za Malfoyem do stajni. Skinął głową drugiemu mężczyźnie na powitanie, po czym uścisnął jego dłoń, wymieniając podstawowe uprzejmości.

— Nie byłoby nas tutaj, gdyby było z nim w porządku, czyż nie? — rzucił, nie chcąc powtarzać słowo w słowo wypowiedzi Elliotta. Nie widział takiej potrzeby. Oczywiste było, że skrzydlaty koń, być może aeotonan wymagał opieki i to raczej takiej z gatunku kilkumiesięcznej niż kilkutygodniowej. — Na pokazie skrzydlatych koni by się raczej nie odnalazł w tym stanie.

Wprawdzie współczesna medycyna czarodziejów, jak i wypracowane na przestrzeni lat metody lecznicze magizoologów dalej wprawiały wielu w osłupienie, tak pewne rzeczy były po prostu niemożliwe do przyspieszenia. Poprawa stanu zdrowia wymagała czasu. Należało upewnić się, czy na pacjenta nie czeka żadna niemiła niespodzianka lub nieprzewidziane skutki uboczne zaklęć, mazideł lub innych specyfików. Wiem z doświadczenia, pomyślał z przekąsem, podchodząc parę kroków bliżej.

Pióra faktycznie były przerzedzone, a barwa umaszczenia nie wskazywała na to, aby mieli do czynienia ze zdrowym egzemplarzem. Nie były to widoki obce zarówno Longbottomowi, jak i Malfyowi. Bądź co bądź, przy takich interwencjach zdążyli się raczej napatrzeć na podobne przypadki. Ogier nie wyglądał też na takiego, który był odpowiednio żywiony. O ile w ogóle dostawał regularnie jakiś porządny pokarm. Erik stłumił ciche westchnienie.

— Chyba mogło być gorzej. — Podrapał się po ramieniu. — Widać, że jest niezaopiekowany, ale pewnie da się to naprawić ruchem i cóż dietą. Jeśli trafi w odpowiednie ręce i będzie miał dobre warunki, to myślę, że mógłby wrócić dosyć szybko do formy. Przynajmniej jeśli chodzi o naprawienie tego, co zepsuło zaniedbanie — stwierdził, uśmiechając się krzywo do konia. Następnie przeniósł wzrok na Lawrence'a. — Pytanie tylko, jak wpływa na całą sprawę schorzenie.

Może za szybko wydał osąd? Wprawdzie w przywróceniu konia do formy liczyło się to, aby ćwiczył na świeżym powietrzu i miał zapewniony ruch i odpowiednie warunki żywieniowe, ale ciężka choroba mogła mocno pokrzyżować te plany. Skoro poprzedni właściciele go odrzucili na podstawie tego, co mu dolega, to mogło to znacznie wydłużyć proces powrotu do zdrowia.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (6886), Erik Longbottom (6471)




Wiadomości w tym wątku
[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 21.12.2022, 22:48
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 26.12.2022, 10:43
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 27.12.2022, 23:27
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 04.01.2023, 03:24
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 06.01.2023, 00:46
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 11.01.2023, 01:52
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 13.01.2023, 21:03
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 15.01.2023, 04:49
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 16.01.2023, 02:38
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 18.01.2023, 05:02
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 19.01.2023, 00:40
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 24.01.2023, 02:38
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 26.01.2023, 17:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa