20.06.2024, 22:38 ✶
— Mam wrażenie, że już kiedyś słyszałem podobne porównanie — stwierdził z kwaśną miną, przechylając głowę w stronę Perseusza. — Mogę się założyć, że są jeszcze jakieś emerytowane czarownice podchodzące pod setkę, które licytują się czyj wnuk lub wnuczka ma najczystszą krew i w jaki sposób udało im się zaaranżować tak dobrą... krzyżówkę genetyczną.
Wzdrygnął się na to określenie. Mógł bardzo łatwo zdystansować się od tej kwestii: to ci inni czarodzieje, nie moja rodzina. A jednak przez samo pochodzenie i status krwi banda czarodziejów i czarownic z Warowni była poniekąd częścią problemu. Wprawdzie robili to wybiórczo, ale kultywowali tradycje czystej krwi. Dlatego przyjęciom organizowanym przez Longbottomów było bliżej do bankietów sprzed kilku dekad niźli zabaw piknikowych czy festynach sezonowych. Erik po prostu modlił się, aby Godryk na starsze lata nie zaczął patrzeć życzliwszym okiem na konserwatywne poglądy. To dopiero byłaby katastrofa.
Chociaż Longbottomowie nie trzymali się zbyt sztywno zasad, wedle których operowała współczesne towarzystwo czarodziejów czystej krwi, tak dalej zaliczali się do socjety. Ich wpływy i znajomości sięgały daleko, a i z udowodnieniem swojego pochodzenia nie mieli zbyt większego problemu. Erik jednak nie oszukiwał się; jeśli świat czarodziejów dalej będzie pędził na złamanie karku ku otwartemu konfliktowi z Czarnym Panem, to jego rodzina stanie się prawdziwą solą w oku wszystkich lojalistów Voldemorta. A wówczas sprawy przyjmą bardzo nieciekawy obrót.
— A da się być jednocześnie odważnym i powolnym? — rzucił, uciekając na moment wzrokiem w bok, gdy dostrzegł mrugnięcie okiem młodego Blacka. Uśmiechnął się pod nosem. Testował go. To było... zaskakujące. Miał wrażenie, że to zazwyczaj działało na odwrót, jednak... W gruncie rzeczy przez dosyć długi okres nie funkcjonował na ''rynku matrymonialnym'', ciesząc się z własnego towarzystwa. — Niektórzy lubią, kiedy wszystko idzie powolno… Subtelnie... Rozpala zmy-
Erik nie zobaczył kompletnie nic. Instynkt detektywa kompletnie go zawiódł, bo był zbyt zaaferowany osobą Perseusza i tego, do czego potencjalnie mogłoby doprowadzić to spotkanie... Gdyby nie zjawienie się tej dzikiej bestii. Tego monstrum, które potraktowało ich jak zabawki i cisnęło między drzewa. Longbottom ocknął się, dopiero gdy do jego uszu doszedł głos Blacka. Rozchylił powoli powieki, czując intensywny ból tylnych partii głowy i... unoszący się dookoła smród spalenizny.
— Ja pieprzę — przeklął siarczyście, podnosząc się do pozycji półleżącej, rozglądając się na prawo i lewo. — Wszystko... Wszystko okej?
Spróbował podpełznąć do Perseusza, co jednak chwilę mu zajęło. Gdy w końcu do niego dotarł, od razu chwycił go za ramię, uważnie mu się przyglądając. Szukał zadrapań, oparzeń, a zamiast tego znalazł tylko przystojną twarz na której osadzono oczy tak... skonfundowane. Przestraszone. Aż miał ochotę zamknąć Blacka w ciasnym uścisku i nie wypuszczać przez następne kilka godzin.
— Hej... Hej, żyjemy, tak? Jest... Jest dobrze — napomknął, ściskając mocno jego ramię.
Wzdrygnął się na to określenie. Mógł bardzo łatwo zdystansować się od tej kwestii: to ci inni czarodzieje, nie moja rodzina. A jednak przez samo pochodzenie i status krwi banda czarodziejów i czarownic z Warowni była poniekąd częścią problemu. Wprawdzie robili to wybiórczo, ale kultywowali tradycje czystej krwi. Dlatego przyjęciom organizowanym przez Longbottomów było bliżej do bankietów sprzed kilku dekad niźli zabaw piknikowych czy festynach sezonowych. Erik po prostu modlił się, aby Godryk na starsze lata nie zaczął patrzeć życzliwszym okiem na konserwatywne poglądy. To dopiero byłaby katastrofa.
Chociaż Longbottomowie nie trzymali się zbyt sztywno zasad, wedle których operowała współczesne towarzystwo czarodziejów czystej krwi, tak dalej zaliczali się do socjety. Ich wpływy i znajomości sięgały daleko, a i z udowodnieniem swojego pochodzenia nie mieli zbyt większego problemu. Erik jednak nie oszukiwał się; jeśli świat czarodziejów dalej będzie pędził na złamanie karku ku otwartemu konfliktowi z Czarnym Panem, to jego rodzina stanie się prawdziwą solą w oku wszystkich lojalistów Voldemorta. A wówczas sprawy przyjmą bardzo nieciekawy obrót.
— A da się być jednocześnie odważnym i powolnym? — rzucił, uciekając na moment wzrokiem w bok, gdy dostrzegł mrugnięcie okiem młodego Blacka. Uśmiechnął się pod nosem. Testował go. To było... zaskakujące. Miał wrażenie, że to zazwyczaj działało na odwrót, jednak... W gruncie rzeczy przez dosyć długi okres nie funkcjonował na ''rynku matrymonialnym'', ciesząc się z własnego towarzystwa. — Niektórzy lubią, kiedy wszystko idzie powolno… Subtelnie... Rozpala zmy-
Erik nie zobaczył kompletnie nic. Instynkt detektywa kompletnie go zawiódł, bo był zbyt zaaferowany osobą Perseusza i tego, do czego potencjalnie mogłoby doprowadzić to spotkanie... Gdyby nie zjawienie się tej dzikiej bestii. Tego monstrum, które potraktowało ich jak zabawki i cisnęło między drzewa. Longbottom ocknął się, dopiero gdy do jego uszu doszedł głos Blacka. Rozchylił powoli powieki, czując intensywny ból tylnych partii głowy i... unoszący się dookoła smród spalenizny.
— Ja pieprzę — przeklął siarczyście, podnosząc się do pozycji półleżącej, rozglądając się na prawo i lewo. — Wszystko... Wszystko okej?
Spróbował podpełznąć do Perseusza, co jednak chwilę mu zajęło. Gdy w końcu do niego dotarł, od razu chwycił go za ramię, uważnie mu się przyglądając. Szukał zadrapań, oparzeń, a zamiast tego znalazł tylko przystojną twarz na której osadzono oczy tak... skonfundowane. Przestraszone. Aż miał ochotę zamknąć Blacka w ciasnym uścisku i nie wypuszczać przez następne kilka godzin.
— Hej... Hej, żyjemy, tak? Jest... Jest dobrze — napomknął, ściskając mocno jego ramię.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞