21.06.2024, 01:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.10.2024, 06:04 przez Atreus Bulstrode.)
- No a ja? - zapytał tym bardziej oburzony jej insynuacjami. No bo niby kto normalny na tego typu imprezie czarowałby fontannę z czekoladą, żeby zamieniła się zaraz w jakiś spryskiwacz. O podobne wybryki podejrzewałby co najwyżej tego smarkacza, co wcześniej rozsiadł się w ogrodzie i cały zadowolony z siebie krzyczał na całe gardło, że przyjmuje zakłady kiedy młoda para się rozwiedzie.
Nie obchodziło go trochę, że kołysząca się im nad głowami fontanna przyciągała spojrzenia weselnych gości, a te ich przepychanki zdawały się tylko tę ciekawość podsycać. Cofnął się, kiedy podskoczyła do niego, chcąc złapać go za rękę kiedy machał różdżką i nic się nie działo.
- Nic nie zrobiłem - syknął do niej, marszcząc przy tym brwi. - Nic się nie dzieje - i właśnie w tym był cały problem, że ta fontanna robiła właśnie co chciała, bujając się na boki coraz bardziej, aż wreszcie chlusnęła czekoladą z misy prosto na nich. Atreus złapał Jagodę za rękę i pociągnął krok do tyłu, a brązowa maź rozlała się w miejscu, gdzie przed chwilą stała kobieta. Pewnie w innych warunkach rzuciłby jej teraz jakimś równie złośliwym co zarozumiałym komentarzem, ale był zbyt zajęty tym, że czekolada gadała.
- Co jest... - przez moment zwyczajnie patrzył się w wiszącą przed nimi fontannę i w twarz, która zdawała się tam formować. I przez moment nawet nie przeszkadzało mu to, że z każdym kolejnym słowem kobieta posyłała w ich stronę kolejne krople czekolady, chlapiąc mu czatę, a kobiecie sukienkę.
- Nie. To nie to wesele - oznajmił nagle, kiedy wyrwał się z chwilowego szoku. Nie był specjalistą od rozmów czy kontaktów z duchami, ale kto wie, może zadziała.
Nie obchodziło go trochę, że kołysząca się im nad głowami fontanna przyciągała spojrzenia weselnych gości, a te ich przepychanki zdawały się tylko tę ciekawość podsycać. Cofnął się, kiedy podskoczyła do niego, chcąc złapać go za rękę kiedy machał różdżką i nic się nie działo.
- Nic nie zrobiłem - syknął do niej, marszcząc przy tym brwi. - Nic się nie dzieje - i właśnie w tym był cały problem, że ta fontanna robiła właśnie co chciała, bujając się na boki coraz bardziej, aż wreszcie chlusnęła czekoladą z misy prosto na nich. Atreus złapał Jagodę za rękę i pociągnął krok do tyłu, a brązowa maź rozlała się w miejscu, gdzie przed chwilą stała kobieta. Pewnie w innych warunkach rzuciłby jej teraz jakimś równie złośliwym co zarozumiałym komentarzem, ale był zbyt zajęty tym, że czekolada gadała.
- Co jest... - przez moment zwyczajnie patrzył się w wiszącą przed nimi fontannę i w twarz, która zdawała się tam formować. I przez moment nawet nie przeszkadzało mu to, że z każdym kolejnym słowem kobieta posyłała w ich stronę kolejne krople czekolady, chlapiąc mu czatę, a kobiecie sukienkę.
- Nie. To nie to wesele - oznajmił nagle, kiedy wyrwał się z chwilowego szoku. Nie był specjalistą od rozmów czy kontaktów z duchami, ale kto wie, może zadziała.