21.06.2024, 02:05 ✶
Leartes trwał nieruchomo nawet w chwili, w której trytonka rzuciła się na Perseusa. Odwrócił głowę dopiero po ataku.
Jak się miało okazać podwójnie nieudanym. Po pierwsze dlatego, że chociaż zaklęcie, które Black próbował spleść, nie udało mu się, to udało mu się wykrzesać w sobie niespodziewaną (pewnie dla samego siebie) zwinność, która pozwoliła mu uniknąć spotkania z zębami i szponami trytonki. Po drugie dlatego, że zaraz dosięgły ją zaklęcia Victorii. Pierwsze oszołomiło wodną istotę, wzmogło tylko ilość pociemniałej od krwi wody dookoła niej. Drugie oplotło ją linami.
Wydała z siebie serię trytonich odgłosów, spoglądając z nienawiścią na pozostającego w pełni nieczułym Leartesa. Chyba go obrażała, i pewnie nawet nie rozumiejąc co próbowała mu powiedzieć, mogli się domyślić treści.
- Cóż, najwidoczniej choć wiesz czym jesteś, nie wiesz czym mógłbyś się stać – powiedział tryton do Perseusa a w jego głosie, po raz pierwszy bodaj, nie słychać było jawnej niechęci.
Nie zaczekał aż sojuszniczka Adrii osunie się na dno, ale ruszył w stronę siedliska. Od czasu do czasu odwracał się za siebie i sprawdzał czy Victoria, Laurent i Perseus za nim nadążali.
Im bliżej dziwnego budynku zaczęli się znajdować, tym bardziej uderzała ich jego osobliwa konstrukcja. To nie był tylko kolejny, wapienny twór wydrążony przez trytony i wykorzystywany do zamieszkania. Siedlisko było ogromne a jego konstrukcja wskazywała na to, że przez wieki pozostawało przebudowywane i modernizowane. Oczywiście nie w ludzkim tego słowa znaczeniu, ale im bardziej się zbliżali, tym więcej szczegółów mogli dostrzec. Widzieli wplecione między ściany resztki drewnianych łodzi – niektórych tak starych, że obrosły mchem i małżami, dostrzegali kawałki miękkiego metalu, pochłonięte rdzą a jednak wciąż wykorzystywane, łagodzące chropawy charakter otworów służących za wejścia i maskujące prześwity. Również obecna tutaj wodna roślinność została zasadzona w taki sposób, by pełniła określoną rolę. Przy samym dnie sporo było różnokształtnych kamieni i trochę jakichś roślin przypominającym gąbczaste limnobium i moczarkę kanadyjską. Celowo nie pozwolono rozkwitnąć tu żadnej roślinie wytwarzającej fluorescencyjne światło. Te zresztą rosły tylko w niektórych, chyba strategicznych miejscach, robiąc za oznaczenia dla mieszkających tu trytonów.
Leartes obserwował siedlisko, zastanawiając się nad wyoborem odpowiedniego otworu, wreszcie ruszył w stronę jednego z tych mniej oświetlonych, choć jednocześnie niespecjalnie wąskich.
- W tej plątaninie dróg, nie znam tej prowadzącej do Adrii, ale wiem które mogą dać przewagę – powiedział, wpływając do wybranej przez siebie.
Była ciemna, chropawa, oświetlona tak rzadko, że musieli wyczarować własne światło by cokolwiek dostrzec. Zakręcała w różne strony i zgodnie z tym, co mówił wcześniej Leartes, wydawała się być pojedynczą nicią w plątaninie innych nici. Miała jednak tę drobną przewagę, że chwilami Perseus, Victoria i Laurent dostrzegali w niej niewielkie otwory pokazujące, co znajdowało się po drugiej stronie. Black dostrzegł zwiniętą, śpiącą trytonkę. Victoria pokój, w którym trzymano małże i skorupiaki – chyba rodzaj spiżarni. A Laurent… Laurent zobaczył więzienie? Z pewnością fragment celi i unoszącego się w niej człowieka w bańce. Wyglądał jakby spał.
@Victoria Lestrange @Laurent Prewett @Perseus Black
kości
Jak się miało okazać podwójnie nieudanym. Po pierwsze dlatego, że chociaż zaklęcie, które Black próbował spleść, nie udało mu się, to udało mu się wykrzesać w sobie niespodziewaną (pewnie dla samego siebie) zwinność, która pozwoliła mu uniknąć spotkania z zębami i szponami trytonki. Po drugie dlatego, że zaraz dosięgły ją zaklęcia Victorii. Pierwsze oszołomiło wodną istotę, wzmogło tylko ilość pociemniałej od krwi wody dookoła niej. Drugie oplotło ją linami.
Wydała z siebie serię trytonich odgłosów, spoglądając z nienawiścią na pozostającego w pełni nieczułym Leartesa. Chyba go obrażała, i pewnie nawet nie rozumiejąc co próbowała mu powiedzieć, mogli się domyślić treści.
- Cóż, najwidoczniej choć wiesz czym jesteś, nie wiesz czym mógłbyś się stać – powiedział tryton do Perseusa a w jego głosie, po raz pierwszy bodaj, nie słychać było jawnej niechęci.
Nie zaczekał aż sojuszniczka Adrii osunie się na dno, ale ruszył w stronę siedliska. Od czasu do czasu odwracał się za siebie i sprawdzał czy Victoria, Laurent i Perseus za nim nadążali.
Im bliżej dziwnego budynku zaczęli się znajdować, tym bardziej uderzała ich jego osobliwa konstrukcja. To nie był tylko kolejny, wapienny twór wydrążony przez trytony i wykorzystywany do zamieszkania. Siedlisko było ogromne a jego konstrukcja wskazywała na to, że przez wieki pozostawało przebudowywane i modernizowane. Oczywiście nie w ludzkim tego słowa znaczeniu, ale im bardziej się zbliżali, tym więcej szczegółów mogli dostrzec. Widzieli wplecione między ściany resztki drewnianych łodzi – niektórych tak starych, że obrosły mchem i małżami, dostrzegali kawałki miękkiego metalu, pochłonięte rdzą a jednak wciąż wykorzystywane, łagodzące chropawy charakter otworów służących za wejścia i maskujące prześwity. Również obecna tutaj wodna roślinność została zasadzona w taki sposób, by pełniła określoną rolę. Przy samym dnie sporo było różnokształtnych kamieni i trochę jakichś roślin przypominającym gąbczaste limnobium i moczarkę kanadyjską. Celowo nie pozwolono rozkwitnąć tu żadnej roślinie wytwarzającej fluorescencyjne światło. Te zresztą rosły tylko w niektórych, chyba strategicznych miejscach, robiąc za oznaczenia dla mieszkających tu trytonów.
Leartes obserwował siedlisko, zastanawiając się nad wyoborem odpowiedniego otworu, wreszcie ruszył w stronę jednego z tych mniej oświetlonych, choć jednocześnie niespecjalnie wąskich.
- W tej plątaninie dróg, nie znam tej prowadzącej do Adrii, ale wiem które mogą dać przewagę – powiedział, wpływając do wybranej przez siebie.
Była ciemna, chropawa, oświetlona tak rzadko, że musieli wyczarować własne światło by cokolwiek dostrzec. Zakręcała w różne strony i zgodnie z tym, co mówił wcześniej Leartes, wydawała się być pojedynczą nicią w plątaninie innych nici. Miała jednak tę drobną przewagę, że chwilami Perseus, Victoria i Laurent dostrzegali w niej niewielkie otwory pokazujące, co znajdowało się po drugiej stronie. Black dostrzegł zwiniętą, śpiącą trytonkę. Victoria pokój, w którym trzymano małże i skorupiaki – chyba rodzaj spiżarni. A Laurent… Laurent zobaczył więzienie? Z pewnością fragment celi i unoszącego się w niej człowieka w bańce. Wyglądał jakby spał.
@Victoria Lestrange @Laurent Prewett @Perseus Black
Czas na odpis do 23.06, godz. 21.00
kości