21.06.2024, 09:42 ✶
– O rany i co że aurowidze, no może uznają, że w końcu się zakochałaś, skoro Twoja aura jest taka soczyście czerwona czy coś. – Tak, ich koledzy byli jebanymi auro i nicio widzami, dlatego Mildred tak błogoslawiła dzień w którym Alastor postanowił nauczyć się oklumencji. Szczęśliwie dzięki temu uniknęła wielu, bardzo wielu niewygodnych pytań.
– No chociaż pięć minuteniuninunek, Brenna wierzę w Ciebie będzie śmiesznie. – jęczała, chociaż też nie zamierzała się upierać przy tym pomyśle, zamiast tego oblewając się obficie rumieńcem. – Wcale nie jestem ładniejsza co Ty pierdolisz. – zatrzymała się nagle obrzucając siebie, znaczy Brennę krytycznym spojrzeniem. – Jesteś taka wysoka, masz piękne oczy i doskonałe cycki i te bułki o tuu. – napięła bicek i zmacała z westchnieniem uznania.
– Chodzisz na te imprezy dla czyściuchów i wyglądasz jak skrytka Longbottomów w Gringocie, tylko jesteś za bardzo zajęta misją, żeby do Ciebie to dotarło. A ja? Konus o chytrym uśmieszku. – parsknęła pogardliwie. Była chochlikiem, poltergeistem ukrytym w ludzkiej skórze. – Poza tym Twoje ciało jest cichsze. Lubię to, jak świat wydaje się w nim prosty i przyjaźniejszy. Myślisz że eliksir wielosokowy działa podobnie? – w tym pytaniu zabrzmiało bardzo jednoznaczne drugie dno, bardzo jednoznaczna ciekawość, za którą stał czyn. – Nie żebym chodziła tak do roboty, ale wiesz... może będę mogła zasnąć jak człowiek a nie jak zdewastowana wampirzyca, gdzieś w okolicach świtu.– podrapała się po głowie, powstrzymując się przed otwartymi zachwytami puszystością włosów Brenny. Jeszcze by sobie pomyślała, że Mildred na nią leci czy coś.
– No dobra to chodźmy, ale nie mów mu od razu, chociaż dwa zdania. Dasz radę. Nie takie pranki wychodziły spod naszych rąk a te pół minuty nas nie zbawi ok? – spróbowała jeszcze raz ugrać coś w tych negocjacjach. – Zobaczysz jaki będzie przenikliwy, może będzie się nadawał do klubu brydżowego? To nie tylko Twój przyjaciel wiesz. – Pozostawiła tą sugestię unosząc wysoko i sugestywnie brwi, po czym wyprostowała się nagle próbując udawać mimikę Brenny w mocno przesadzony sposób.
– I jak? Wyglądam jak Bardzo Poważna Pani Detektyw?– zapytała nim weszła do środka budynku.