21.06.2024, 16:00 ✶
Pani Wright okazała się kopalnią wiedzy! Nie wydawała się zmęczona pytaniami i wyraźnie chciała pomóc. Wspaniale! Sophie więc nie przejęła się uwagą ojca, ponieważ prawdopodobnie nie wyczuł intencji urzędniczki. Wszystko było w porządku.
-Tarah Travers...- Powtórzyła, żeby zapamiętać. Tak, na pewno się do niej zgłosi! Poprosi wuja Richarda o pomoc w przygotowaniu lepszego biznes planu. Albo może zrobi to z tatą? Dostanie dofinansowanie, jeśli dobrze się zaprezentuje, co pozwoli jej spłacić przynajmniej część długu! I może w końcu wynająć lokal?
Mulciberówna wzięła karteczkę i spięła się lekko, czując, że ojciec jest zniecierpliwiony i zirytowany. Poruszyła się niespokojnie i uśmiechnęła do pani Wright.
- Dziękuję pani, dziękuję...- Zaczęła, zerkając na ojca i pakując dokumenty do swojej teczki.- Dziękuję pani za pomoc i życzę miłego dnia. Na pewno zgłoszę się do pani Travers. Proszę trzymać za mnie kciuki.- Powiedziała wstając z krzesła i jeszcze raz posłała kobiecie pogodny uśmiech. Na początku bardzo stresowała się tym spotkaniem. Na sam koniec okazało się jednak, że miała całkiem dobre perspektywy na przyszłość.
Kiedy wyszli z biura, Sophie złapała ojca pod rękę i przytuliła głowę do jego ramienia.
- Tatuś, dziękuję, że ze mną tutaj przyszedłeś. Wszystko się dobrze skończyło. Napisze list do pani Travers i przygotuje lepszy biznes plan. Obiecuję, że już nigdy nie popełnię takiej głupoty.- Powiedziała. Uśmiechała się i była wyraźnie rozluźniona. Nabrała kolorów na twarzy, a stres który odczuwała jeszcze kilka minut temu kompletnie z niej wyparował. Miała nadzieję, że ojciec poświęci jej jeszcze trochę z godzinkę. Może zabrałaby go na obiad? W ramach podziękowania?
-Tarah Travers...- Powtórzyła, żeby zapamiętać. Tak, na pewno się do niej zgłosi! Poprosi wuja Richarda o pomoc w przygotowaniu lepszego biznes planu. Albo może zrobi to z tatą? Dostanie dofinansowanie, jeśli dobrze się zaprezentuje, co pozwoli jej spłacić przynajmniej część długu! I może w końcu wynająć lokal?
Mulciberówna wzięła karteczkę i spięła się lekko, czując, że ojciec jest zniecierpliwiony i zirytowany. Poruszyła się niespokojnie i uśmiechnęła do pani Wright.
- Dziękuję pani, dziękuję...- Zaczęła, zerkając na ojca i pakując dokumenty do swojej teczki.- Dziękuję pani za pomoc i życzę miłego dnia. Na pewno zgłoszę się do pani Travers. Proszę trzymać za mnie kciuki.- Powiedziała wstając z krzesła i jeszcze raz posłała kobiecie pogodny uśmiech. Na początku bardzo stresowała się tym spotkaniem. Na sam koniec okazało się jednak, że miała całkiem dobre perspektywy na przyszłość.
Kiedy wyszli z biura, Sophie złapała ojca pod rękę i przytuliła głowę do jego ramienia.
- Tatuś, dziękuję, że ze mną tutaj przyszedłeś. Wszystko się dobrze skończyło. Napisze list do pani Travers i przygotuje lepszy biznes plan. Obiecuję, że już nigdy nie popełnię takiej głupoty.- Powiedziała. Uśmiechała się i była wyraźnie rozluźniona. Nabrała kolorów na twarzy, a stres który odczuwała jeszcze kilka minut temu kompletnie z niej wyparował. Miała nadzieję, że ojciec poświęci jej jeszcze trochę z godzinkę. Może zabrałaby go na obiad? W ramach podziękowania?