21.06.2024, 19:46 ✶
Unik wyszedł jak wyszedł. Widzowie tej walki spekulowali później, czy to Erik był za wolny, czy niezgrabny, czy może Phoenix zwyczajnie zamachnęła się z werwą amazonki, doświadczeniem kobiety, która nie raz trzaskała z magicznego bicza. Złocista lina owinęła się wokół kostek i rosły mężczyzna runął na ziemię. Nie oznaczało to przegranej. Jeszcze nie... Miał jednak teraz spore utrudnienie by się podnieść - dosłownie i metaforycznie, by wywalczyć sobie przewagę.
Tymczasem Blackówna upojona zwycięstwem zacisnęła kościste dłonie mocniej na swoim złocistym narzędziu upokorzenia i zaczęła się śmiać, okrutnie, gardłowo.
– No dalej piesku, pokaż że potrafisz coś więcej, niż obrastanie futrem raz w miesiącu! – warknęła do niego, ale wcale nie cicho. Prowokacja odbiła się echem szeptów po trybunie, coraz więcej osób odważało się spojrzeć w stronę Godryka, gdy ciekawość przeważała nad strachem. Ale stary Longbottom siedział tylko i obserwował błękitnymi oczyma całe zajście, milcząc jak marmurowy posąg w świątyni.
Oponentka upojona dotychczasowymi sukcesami, w pysze chwyciła różdżkę między zęby i oburącz ciągnąć swoją stronę liny szarpnęła gwałtownie kilkukrotnie, próbując ściągnąć Erika ku sobie, być może nieco szarżując, bo jej mięsnie wcale nie miały kroju atletycznego.
Rzut N 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut N 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!
w przypadku niepowodzenia węzeł rozluźnia się uwalniając przeciwnika