21.06.2024, 22:12 ✶
- Hm, czyli można by założyć, że te wspomnienia to ułamek tego co mogło się stać, gdyby nie ten wasz wosk? - sam nie był pewien czy pyta ją czy może zwyczajnie stwierdza fakt. Sama powiedziała mu w Dolinie, że od tego ognia można było zwariować. Naturalnie więc nasuwało mu się, że był to efekt na tyle silny, że nawet skroplenie czoła parafiną nie było w stanie w pełni ich uchronić przed tym działaniem.
Widząc, że się do niego pochyla, założył ręce za siebie, samemu zbliżając do niej. Pewnie dla reszty wyglądali, jakby właśnie oddawali się najzwyczajniejszym plotkom, tym bardziej że kiedy tylko zadała swoje pytanie, Bulstrode parsknął krótkim śmiechem.
- Oh, chciałbym. Wizyta w Mungu w takich warunkach byłaby dla niego wspaniałym doświadczeniem. Jeszcze brakowałoby, żeby to moja siostra mu to wyjmowała, może raz w życiu by się cieszyła, że komuś przywaliłem - uśmiechnął się do swoich myśli. - Ale nie. Nie władowałem mu tego do nosa. Ale złamałem! Świeczkę znaczy. Nos w sumie też, bo nie wyglądał za dobrze - w sumie to chyba nawet nie wiedział jakich dokładnie fizycznych uszczerbków doświadczył Philip. - Wiesz co mnie tym bardziej bawi? Że sekundę po tym próbował złożyć skargę do Alastora, idealnie w momencie kiedy razem z nim rozdzielaliśmy McKinnona bijącego Alexandra Mulcibera. Lepszego momentu sobie nie mógł na to znaleźć - pokręcił głową, bo wciąż nie wierzył, że ktoś mógł być tak bardzo zaabsorbowany samym sobą że w tamtej sytuacji rzucił się pożalić, kiedy dookoła tyle się działo. - Żałuj, że tego nie widziałaś. W tym samym momencie Robert Mulciber dostał zawału, a jego córka wskoczyła na stół ich własnego stoiska i tak dobrze rzuciła zaklęcie, że dostała rykoszetem i sama padła w locie. Alexander w tym momencie słaniał się na nogach, niezdolny do powiedzenia czegokolwiek ludzką mową, zrzygał się prawie na tego Hadesa, a pośrodku tego Nott, któremu co najwyżej ego czuło się słabo.
Jak tak teraz o tym mówił, to cała ta historia brzmiała wybitnie absurdalnie. Jak do tego wszystkiego doszło - nie wiedział, ale koniec końców bawił się wręcz wybornie. Pomijając oczywiście incydent z rozszczepieniem.
- A w sumie, jeszcze jakieś ciekawe plotki słyszałaś? Na przykład dlaczego Philip Nott dostał w mordę od aurora?
Widząc, że się do niego pochyla, założył ręce za siebie, samemu zbliżając do niej. Pewnie dla reszty wyglądali, jakby właśnie oddawali się najzwyczajniejszym plotkom, tym bardziej że kiedy tylko zadała swoje pytanie, Bulstrode parsknął krótkim śmiechem.
- Oh, chciałbym. Wizyta w Mungu w takich warunkach byłaby dla niego wspaniałym doświadczeniem. Jeszcze brakowałoby, żeby to moja siostra mu to wyjmowała, może raz w życiu by się cieszyła, że komuś przywaliłem - uśmiechnął się do swoich myśli. - Ale nie. Nie władowałem mu tego do nosa. Ale złamałem! Świeczkę znaczy. Nos w sumie też, bo nie wyglądał za dobrze - w sumie to chyba nawet nie wiedział jakich dokładnie fizycznych uszczerbków doświadczył Philip. - Wiesz co mnie tym bardziej bawi? Że sekundę po tym próbował złożyć skargę do Alastora, idealnie w momencie kiedy razem z nim rozdzielaliśmy McKinnona bijącego Alexandra Mulcibera. Lepszego momentu sobie nie mógł na to znaleźć - pokręcił głową, bo wciąż nie wierzył, że ktoś mógł być tak bardzo zaabsorbowany samym sobą że w tamtej sytuacji rzucił się pożalić, kiedy dookoła tyle się działo. - Żałuj, że tego nie widziałaś. W tym samym momencie Robert Mulciber dostał zawału, a jego córka wskoczyła na stół ich własnego stoiska i tak dobrze rzuciła zaklęcie, że dostała rykoszetem i sama padła w locie. Alexander w tym momencie słaniał się na nogach, niezdolny do powiedzenia czegokolwiek ludzką mową, zrzygał się prawie na tego Hadesa, a pośrodku tego Nott, któremu co najwyżej ego czuło się słabo.
Jak tak teraz o tym mówił, to cała ta historia brzmiała wybitnie absurdalnie. Jak do tego wszystkiego doszło - nie wiedział, ale koniec końców bawił się wręcz wybornie. Pomijając oczywiście incydent z rozszczepieniem.
- A w sumie, jeszcze jakieś ciekawe plotki słyszałaś? Na przykład dlaczego Philip Nott dostał w mordę od aurora?