21.06.2024, 22:27 ✶
Nie umknęło jej to spojrzenie. Olivia być może dużo gadała i zdawała się nie słuchać ludzi, nie zważać na otoczenie, ale to nie była prawda. W tej całej paplaninie zawsze było sporo miejsca na ludzkie reakcje - a w szczególności reakcje osób, które były jej bliskie. Widziała więc, że jej propozycja sprawiła, że autentycznie się ucieszył.
- Jeżeli tylko cię nie przyćmię... - roześmiała się, lecz na jej policzki wpełznął rumieniec. Zawstydzenie i radość próbowała zamaskować humorem, jak zwykle zresztą. Widać jednak było, że ta propozycja i reakcja Tristana sprawiła, że naprawdę zrobiło jej się miło. Kochała go i kochała robić z nim wszystko - począwszy od zwykłych spacerów, na wielkich planach skończywszy. - Ja jeszcze nic nie mam, ale na pewno uda mi się coś przygotować. Wypadałoby przygotować też etykiety... Pomyślałeś o wizytówkach?
Zapytała, powstrzymując się przed tym, by się przeciągnąć. Byli w końcu w miejscu publicznym, nie wypadało tak. Ale bogowie, naprawdę miała ochotę to zrobić.
Chyba chciała powiedzieć coś jeszcze, gdy na zewnątrz ktoś krzyknął. Olivia obróciła głowę, marszcząc brwi. Przez witrynę widzieli, jak szarpała się dwójka mężczyzn.
- Myślisz, że... Na nas już czas? - zapytała, nieznacznie wbijając palce w blat stołu. Nie lubiła takich sytuacji. Sumienie nakazywało jej reagować, ale nie chciała zmuszać Tristana do zbyt gwałtownego wychodzenia poza swoją strefę komfortu. Nie po ich wypadzie na podchody.
- Przecież mam pieniądze, o chuj ci chodzi człowieku! - do ich uszu dobiegł niemal rozpaczliwy głos szarpanego mężczyzny. Wdech, wydech... Olivia spojrzała na Tristana niemal błagalnie. Przepraszająco.
- Jeżeli tylko cię nie przyćmię... - roześmiała się, lecz na jej policzki wpełznął rumieniec. Zawstydzenie i radość próbowała zamaskować humorem, jak zwykle zresztą. Widać jednak było, że ta propozycja i reakcja Tristana sprawiła, że naprawdę zrobiło jej się miło. Kochała go i kochała robić z nim wszystko - począwszy od zwykłych spacerów, na wielkich planach skończywszy. - Ja jeszcze nic nie mam, ale na pewno uda mi się coś przygotować. Wypadałoby przygotować też etykiety... Pomyślałeś o wizytówkach?
Zapytała, powstrzymując się przed tym, by się przeciągnąć. Byli w końcu w miejscu publicznym, nie wypadało tak. Ale bogowie, naprawdę miała ochotę to zrobić.
Chyba chciała powiedzieć coś jeszcze, gdy na zewnątrz ktoś krzyknął. Olivia obróciła głowę, marszcząc brwi. Przez witrynę widzieli, jak szarpała się dwójka mężczyzn.
- Myślisz, że... Na nas już czas? - zapytała, nieznacznie wbijając palce w blat stołu. Nie lubiła takich sytuacji. Sumienie nakazywało jej reagować, ale nie chciała zmuszać Tristana do zbyt gwałtownego wychodzenia poza swoją strefę komfortu. Nie po ich wypadzie na podchody.
- Przecież mam pieniądze, o chuj ci chodzi człowieku! - do ich uszu dobiegł niemal rozpaczliwy głos szarpanego mężczyzny. Wdech, wydech... Olivia spojrzała na Tristana niemal błagalnie. Przepraszająco.