21.06.2024, 22:40 ✶
Millie mogła myśleć o Olivii co chciała, lecz nie dało się ukryć, że Olivia nie oceniała. Nie oceniała ludzi chorych, ludzi gorzej usytuowanych, ludzi potencjalnie "gorszych" czy w "gorszej sytuacji". Nie było jednak tak, że rudowłosa nie oceniała wcale - oj, nie. Oceniała jak pojebana, bo nie raz i nie dwa zdarzało jej się wygłaszać różne słowa pod adresem na przykład Louvaina Lestrange. Czy innych jemu podobnych. Więc owszem, Olivia oceniała, ale zwykle tych, którzy czuli się lepsi: głównie po to, by sprowadzić ich na ziemię, w mniej lub bardziej bolesny sposób.
- Ravenclaw. Jesteś chyba rok starsza? - Olivia podeszła do jednego z regałów, wciąż ściskając receptę. Wydawała się nie zwracać uwagi na Moody, wodząc palcem po półkach, na których stały różnorakie buteleczki. - Pamiętam, byłaś w drużynie. Gryffindor, prawda? Jedna z lepszych, tak przynajmniej mówiono na korytarzach.
Pochwyciła jedną z buteleczek i odwróciła się do kobiety, obdarzając ją naprawdę uprzejmym i przyjaznym uśmiechem. Millie starała się z całych sił nie wyjebać jej w ryj, a ona... Bezczelnie się cieszyła!
- Mamy. Masz problemy ze spaniem, co? - powtórzyła oczywistość, stawiając jedną z fiolek na blacie. Był to jeden ze słabszych eliksirów, ale Olivia zamachała ręką, jakby kazała się kobiecie tym nie przejmować. - Zaraz przyjdę, to zamówienie mamy na zapleczu. Ale zanim pójdę: jak długo nie możesz spać? Dręczą cię koszmary, czy po prostu nie możesz zasnąć? Jakieś problemy z przeszłości?
Olivia rozejrzała się, jakby chciała się upewnić, że nikogo więcej tu nie ma. Mimo to nachyliła się przez blat w kierunku Millie.
- Również mam problem ze snem. Demony przeszłości. Jeżeli szukasz czegoś, co pozwoli ci zregenerować siły i wpaść w sen bez snów, to mam coś odpowiedniego. Ale muszę wiedzieć, czy powodem są koszmary, czy po prostu nie możesz zasnąć, bo na to mam inny eliksir - Olivia znała ten problem aż za dobrze. I naprawdę chciała kobiecie pomóc. W ogóle nie wyczuwała, że ta miała do niej jakieś ale.
- Ravenclaw. Jesteś chyba rok starsza? - Olivia podeszła do jednego z regałów, wciąż ściskając receptę. Wydawała się nie zwracać uwagi na Moody, wodząc palcem po półkach, na których stały różnorakie buteleczki. - Pamiętam, byłaś w drużynie. Gryffindor, prawda? Jedna z lepszych, tak przynajmniej mówiono na korytarzach.
Pochwyciła jedną z buteleczek i odwróciła się do kobiety, obdarzając ją naprawdę uprzejmym i przyjaznym uśmiechem. Millie starała się z całych sił nie wyjebać jej w ryj, a ona... Bezczelnie się cieszyła!
- Mamy. Masz problemy ze spaniem, co? - powtórzyła oczywistość, stawiając jedną z fiolek na blacie. Był to jeden ze słabszych eliksirów, ale Olivia zamachała ręką, jakby kazała się kobiecie tym nie przejmować. - Zaraz przyjdę, to zamówienie mamy na zapleczu. Ale zanim pójdę: jak długo nie możesz spać? Dręczą cię koszmary, czy po prostu nie możesz zasnąć? Jakieś problemy z przeszłości?
Olivia rozejrzała się, jakby chciała się upewnić, że nikogo więcej tu nie ma. Mimo to nachyliła się przez blat w kierunku Millie.
- Również mam problem ze snem. Demony przeszłości. Jeżeli szukasz czegoś, co pozwoli ci zregenerować siły i wpaść w sen bez snów, to mam coś odpowiedniego. Ale muszę wiedzieć, czy powodem są koszmary, czy po prostu nie możesz zasnąć, bo na to mam inny eliksir - Olivia znała ten problem aż za dobrze. I naprawdę chciała kobiecie pomóc. W ogóle nie wyczuwała, że ta miała do niej jakieś ale.