Nicholasowi nie przeszkadzał unoszący się zapach użytkowanej czarnej magii, czy również spalenizny inferiusowego ciała. Dzięki współpracy, udało im się zrobić porządek z tymi stworzeniami, że pod jedną ze ścian tejże grody, powstało widowiskowe ognisko, finalnie zakończone aurorską kulą ognia. Gdyby nie goniący ich czas, pewnie odpoczęliby sobie przy ognisku.
Skoro to mieli za sobą, Travers nie rezygnował z czujności i ostrożności. Nie mogli być pewni, że pokonali wszystkie stworzenia czarnoksiężnika. Zbliżył się do jeziorka, na bezpieczną odległość, aby spojrzeć czym ono jest. Wzrok przeniósł po chwili na coś, to dawało oświetlenie. Jakaś niebieska maź? Czymkolwiek to było, dlaczego było strzeżone przez Inferiusy? Rozejrzał się ponownie, czy może było gdzieś jakieś dalsze przejście, czy konieczne będzie skorzystanie z podejrzanego jeziora.
Kości, jakie gdzieś z boku pozostawały nieruszane, zostawił im do przeanalizowania. Niczego starał się nie dotykać, nie ruszać. Nie wiadomo co się stanie, jeżeli naruszy się tutejsze obiekty natury. Lepiej zachować spokój i czujność.