Kiedy odpowiedziała nie wiem, Crow spoglądał na nią jakoś pięć razy smutniej niż wcześniej. Tak, ostatnio bardzo zjechał Fantasmagorię w paskudny sposób i wyrył nożem solidną kreskę pomiędzy sobą i resztą rodziny, ale prawda była taka, że kiedy czuł się źle, to jego myśli kręciły się wokół dwóch konkretnych miejsc - wozu Alexandra i mieszkania Caina. To w nich szukał spokoju. Może to nie były jego domy, ale kiedy ktoś zapytałby go, czy chce wrócić do domu, kiedy się źle czuje, odpowiedziałby tak, a później wybrał jeden z tych dwóch. Pierwszy raz w życiu miał dokąd wrócić i... dotknęło go to, że ona nie miała. Niby dodała słowa ubierające to w jakąś taką otoczkę może-jeszcze-mam-tu-coś-do-zrobienia, ale skoro siedzieli tu razem - co ona niby miała tu jeszcze do roboty? Był ostatni na liście ciekawych przystanków w miejscu takim jak to wesele. Szczególnie że w przeciwieństwie do niego musiała być zaproszonym gościem, a nie nie kelnerem, który nawet nie mógł wpisać się do księgi gości.
Jednak się tym papierosem poczęstowała. Opuścił paczkę w dół. Nie wyciągnął sobie jednego, bo właśnie skończył palić, zamiast tego chwycił za wspomniany wcześniej kieliszek alkoholu i wypił trochę. Przywykł do tańszych alkoholi, do silnego uczucia bycia pijanym. Ten jeden kieliszek mu nie wystarczy, on potrzebował tego, co opisała Mildred - najebać się jak człowiek. W jego przypadku - jak karaluch.
Alexander miał przez niego złamane serce i winił za to siebie. Cain żył w wiecznym kłamstwie. Z Laurenta zrobił kompletnego idiotę. Powinien pewnie klęczeć na grochu i prosić wszechświat o wybaczenie, zamiast tego popijał trunek wart pewnie ze dwie jego wypłaty i wpatrywał się w gwiazdy, siedząc tuż obok kogoś ze swojej przeszłości. Kogoś bardzo blisko jego duszy, kogo obecność uspokoiła go dosyć szybko, trochę (ha) jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki, co nie?
Tym razem to on przesunął ręką do jej głowy, otaczając ją swoim dotykiem. Delikatnie przesuwał palcami po jej głowie, uważając jednak na to, jak ułożyła fryzurę. Gdyby to jednak nie był koniec jej udziału w tym przyjęciu, nie powinna wracać tam roztrzepana. Oczy tamtych ludzi oceniały.
Zmarszczył brwi, słysząc to nagłe pytanie. Skąd niby miał wiedzieć?
- Heh, minęło trochę lat, a ty nadal brzmisz jak ja - zauważył. Czyli jednak ani dla jednego, ani dla drugiego nie było żadnego ratunku. Niby dano im żyć, ale skazywano ich na porażkę. Jakby ktoś podczas pisania historii ludzkości stwierdził, że była za nudna i postanowił wpleść w nią jakieś ziarnka piasku mające zasiać chaos. Tylko te ziarnka piasku posiadały serca, uczucia...
To bolało.
Jednak się tym papierosem poczęstowała. Opuścił paczkę w dół. Nie wyciągnął sobie jednego, bo właśnie skończył palić, zamiast tego chwycił za wspomniany wcześniej kieliszek alkoholu i wypił trochę. Przywykł do tańszych alkoholi, do silnego uczucia bycia pijanym. Ten jeden kieliszek mu nie wystarczy, on potrzebował tego, co opisała Mildred - najebać się jak człowiek. W jego przypadku - jak karaluch.
Alexander miał przez niego złamane serce i winił za to siebie. Cain żył w wiecznym kłamstwie. Z Laurenta zrobił kompletnego idiotę. Powinien pewnie klęczeć na grochu i prosić wszechświat o wybaczenie, zamiast tego popijał trunek wart pewnie ze dwie jego wypłaty i wpatrywał się w gwiazdy, siedząc tuż obok kogoś ze swojej przeszłości. Kogoś bardzo blisko jego duszy, kogo obecność uspokoiła go dosyć szybko, trochę (ha) jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki, co nie?
Tym razem to on przesunął ręką do jej głowy, otaczając ją swoim dotykiem. Delikatnie przesuwał palcami po jej głowie, uważając jednak na to, jak ułożyła fryzurę. Gdyby to jednak nie był koniec jej udziału w tym przyjęciu, nie powinna wracać tam roztrzepana. Oczy tamtych ludzi oceniały.
Zmarszczył brwi, słysząc to nagłe pytanie. Skąd niby miał wiedzieć?
- Heh, minęło trochę lat, a ty nadal brzmisz jak ja - zauważył. Czyli jednak ani dla jednego, ani dla drugiego nie było żadnego ratunku. Niby dano im żyć, ale skazywano ich na porażkę. Jakby ktoś podczas pisania historii ludzkości stwierdził, że była za nudna i postanowił wpleść w nią jakieś ziarnka piasku mające zasiać chaos. Tylko te ziarnka piasku posiadały serca, uczucia...
To bolało.
Trigger Warning: Mocno incestowy tekst (Odkryj)
- Daję się posuwać swojemu bratu - przyznał, z wielkim szokiem dla siebie bez zająknięcia się, chociaż jego twarz pozostawała niewzruszona. - Niby nie rodzonemu, ale wychowaliśmy się razem. To pewnie chujowo o nas świadczy, ale jakoś mam już wyjebane. Przestałem o tym myśleć kiedy mnie rozbiera.
Odwrócił twarz w kierunku budynku.
- Chciałem powiedzieć, że dla nich to pewnie problem, ale patrząc na rodowód Blacków... - wzruszył ramionami, wypił jeszcze łyk i wrócił spojrzeniem do nieba.
Odwrócił twarz w kierunku budynku.
- Chciałem powiedzieć, że dla nich to pewnie problem, ale patrząc na rodowód Blacków... - wzruszył ramionami, wypił jeszcze łyk i wrócił spojrzeniem do nieba.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.