22.06.2024, 04:27 ✶
Jakaś jego część mówiła mu, że ta rozmowa wcale nie miała należeć do przesadnie łatwych czy miłych, bo już na sam widok Pecivala ocenił go jako dupka. Wyglądał na takiego, kto bardzo dobrze odgrywał swoją rolę. Rolę przewodnika, osoby uduchowionej i oświeconej, ale wiele osób które sprawiały takie wrażenie, w pewnym momencie stawały się zbyt pełne siebie. Bulstrode jakoś przypuszczał, że jego i Macmillana ego razem, to było za dużo jak na jedno pomieszczenie.
Taki minimalizm jaki prezentował pokój, w którym teraz siedzieli, to nie był jego gust. Mimowolnie zastanawiał się czy Arcykapłan lubi takie klimaty, czy może jednak to tylko kolejna rzecz która dopełniała jego wizerunku mężczyzny poważnego, oddanego wierze i bogom których czcił kowen. A może w ogóle to była jakaś cela jak w klasztorach do umartwiania się i wrzucili tutaj te meble bo robili przemeblowanie w innym pokoju.
Atreus pokiwał głową, niby to pokornie zadowolony z tego wygospodarowanego dla niego czasu, ale powiedzmy sobie szczerze - właśnie nazwano go potrzebującym, a jemu tego typu słowa kojarzyły się z biedakami.
- Po kolei, tak? - wymruczał, próbując sobie przypomnieć, co on właściwie w tym liście nabazgrał, bo pisał go trochę tak, żeby przypadkiem Macmillan nie stwierdził, że szkoda mu czasu na to wszystko. - Zatem, zależy mi na tym, aby zrozumieć różnice między moją sytuacją, a tą innych osób które znalazły się w Limbo. Z tego zdążyłem dowiedzieć się do tej pory, i jakkolwiek by to nie brzmiało, znalazłem się w tak opłakanej sytuacji, ponieważ za późno pojawiłem się w Limbo. Wszedłem w portal w o wiele gorszym stanie jak inni, ale po rozmowach z nimi okazało się, że mieli doświadczenia, których ja nie miałem, a mianowicie spotkali się tam z osobami, które były dla nich ważne. To ich energia pozwoliła im obudzić się tak szybko i bez pomocy kowenu, podczas gdy ja... - wzruszył ramionami. - Chciałbym zrozumieć czego właściwie musiała dokonać Szanowna Arcykapłanka i w jaki sposób. Nie uzyskałem energii od... ducha - czy jak to tam nazwać. - Ale efekt został osiągnięty taki sam lub zbliżony w bardzo dużym stopniu.
Taki minimalizm jaki prezentował pokój, w którym teraz siedzieli, to nie był jego gust. Mimowolnie zastanawiał się czy Arcykapłan lubi takie klimaty, czy może jednak to tylko kolejna rzecz która dopełniała jego wizerunku mężczyzny poważnego, oddanego wierze i bogom których czcił kowen. A może w ogóle to była jakaś cela jak w klasztorach do umartwiania się i wrzucili tutaj te meble bo robili przemeblowanie w innym pokoju.
Atreus pokiwał głową, niby to pokornie zadowolony z tego wygospodarowanego dla niego czasu, ale powiedzmy sobie szczerze - właśnie nazwano go potrzebującym, a jemu tego typu słowa kojarzyły się z biedakami.
- Po kolei, tak? - wymruczał, próbując sobie przypomnieć, co on właściwie w tym liście nabazgrał, bo pisał go trochę tak, żeby przypadkiem Macmillan nie stwierdził, że szkoda mu czasu na to wszystko. - Zatem, zależy mi na tym, aby zrozumieć różnice między moją sytuacją, a tą innych osób które znalazły się w Limbo. Z tego zdążyłem dowiedzieć się do tej pory, i jakkolwiek by to nie brzmiało, znalazłem się w tak opłakanej sytuacji, ponieważ za późno pojawiłem się w Limbo. Wszedłem w portal w o wiele gorszym stanie jak inni, ale po rozmowach z nimi okazało się, że mieli doświadczenia, których ja nie miałem, a mianowicie spotkali się tam z osobami, które były dla nich ważne. To ich energia pozwoliła im obudzić się tak szybko i bez pomocy kowenu, podczas gdy ja... - wzruszył ramionami. - Chciałbym zrozumieć czego właściwie musiała dokonać Szanowna Arcykapłanka i w jaki sposób. Nie uzyskałem energii od... ducha - czy jak to tam nazwać. - Ale efekt został osiągnięty taki sam lub zbliżony w bardzo dużym stopniu.