Czy to był ten moment, w którym powinien ją zatrzymać?
Przerwać melodię, zdjąć z siebie jej dłonie, zanim dotarły do miejsc, do których docierać nie powinny, odsunąć się od niej i skonfrontować z nią twarzą w twarz?
Zdusić w sobie dumę... Przyzna, że przegrał, ale nie dlatego, że nie dał jej rady, nie wytrzymał, ale po to, by żadne z nich nie zrobiło czegoś, czego oboje będą potem żałowali? Co stanie się oleistą, czarną plamą w księdze ich żyć, która przebija się przez następne kartki, brudzi kolejne strony i nie pozwala o sobie zapominać, ożywiając wstyd?
Czego chciała? Co dokładnie miała udowodnić ta gra? Dlaczego robiła to, co właśnie robiła?
Oddech mu mimowolnie przyśpieszył w odpowiedzi na coraz śmielszy dotyk. Jej dłonie, coraz śmielej sunące po jego odsłoniętej piersi, jej usta i zęby, znaczące jego skórę, jej palce, sunące coraz niżej i niżej, by zahaczyć o spodnie.
Pomylił dwie nuty.
Miała nad nim przewagę. Och i to jaką. Miała go w garści, w swojej pięści, mogłaby go zgnieść, gdyby tylko chciała. Wygrała z nim, wzbudzając ciekawość, karmiąc ją dotykiem, będącym jedynie obietnicą czegoś większego. Od początku miała większe szanse na zwycięstwo w tej grze, a on, choć chętnie wziął w niej udział, nie miał zamiaru tego kwestionować, bo Tylko słabi wierzą, że wszyscy powinni mieć te same szanse.
Melodia ucichła w tym samym momencie, w którym przerwany został dotyk. Zawód splótł się z ulgą w tańcu, który powoli dobiegał końca. Jej oddech owiewał jego kark i to właśnie jego tempo, tak niepokojąco przyspieszone, zmartwiło go. Nie zmartwiło go to, że przerwała tę grę. To można było okryć żartem, by później rozdzielić się bez wstydu i zażenowania.
Coś było nie tak. Coś z nią było nie tak i chociaż Nikolai nie należał do najbardziej empatycznych osób, które stąpały po tym świecie, i z pewnością nie było najbardziej odpowiednią osobą, która mogła towarzyszyć w chwili największej słabości, zaoferować wsparcie i faktycznie pomóc, to wiedział, czuł, że nie powinien jej jeszcze zostawiać.
Bo jeśli zostanie sama, obawiał się, że mogłaby utopić się w swoim własnym koszmarze.
Jego ciało odzyskało wolność. Postępując krok do przodu i opuszczając ramiona, które wciąż dźwigały niewielki ciężar skrzypiec i smyczka, odwrócił się do materialnej zjawy. Otworzył już usta, by zadać pierwsze pytanie, ale dziewczę uprzedziło go.
Jakby głucha również na głos rozsądku, ruszyła ku wodzie.
To było, jak ułamek sekundy. Była, a w następnej chwili już jej nie było. Stała tu, przy nim, mrugnął i czarna sylwetka była już gdzie indziej - coraz bliżej wody, która mogłaby ją porwać i nigdy więcej nie zwrócić ziemi.
-CZEKAJ!
Palce rozluźniły się, wypuszczając skrzypce i smyczek, a te zatopiły się w piasku, gdy chłopak pognał za dziewczyną.
Może wyobrażał sobie za dużo. Może po prostu panikował. Może miała w głowie więcej rozsądku, niż chciała pokazać, ale...
Kiedy tak biegła ku wodzie, taka wystraszona, Nikolai nie mógł powstrzymać tej igły obawy, która zaczęła tak nieprzyjemnie kuć jego serce.
Musiał ją dogonić. Musiał ją zatrzymać.
Jeśli go nie usłuchała, wbiegł za nią do wody.
Jeśli miał szansę ją zatrzymać, wyciągnął ku niej rękę.