22.06.2024, 09:56 ✶
Brenna też opuściła różdżkę, powoli, gdy zrobił to Orion, a potem, po chwili wahania, zsunęła się z parapetu, wskakując do pomieszczenia. Prawda była taka, że dotąd nigdy nie podejrzewała starszego z Bulstrodów o współpracę z Voldemortem – prędzej do niedawna skłonna byłaby mieć wątpliwości wobec jego brata, przyjaźniącego się z Borginami, i jeśli te stopniały, to chyba z nie do końca obiektywnych powodów. Mimo to spotkanie tutaj Oriona wywoływało pewne odruchowe reakcje.
Kiedyś widziała w ludziach tylko to, co najlepsze i naprawdę potrzeba było sporo, aby kogoś skreśliła. A chociaż teraz też po prostu lubiła większość otoczenia, nabrała skłonności do wypatrywania noży trzymanych za plecami. Ale nie mogła ulegać paranoi, a jego wyjaśnienia brzmiały logicznie…
I bardzo chciała wiedzieć, co takiego mógł zobaczyć Orion. Bulstrodowie pod względem Trzeciego Oka niewiele ustępowali Trelawneyom.
– Chcą zamknąć śledztwo – powiedziała, stojąc już w pomieszczeniu. – Wygrał na loterii i wyjechał, ktoś nawet widział go podobno jakiś czas temu na stacji kolejowej, komuś przyznał, że żałował zmiany pracy i przyjścia do Ministerstwa, właścicielka domu mówi, że rozmawiał z nią o wyprowadzce…
To wszystko mogło być nawet prawdą. Skoro zdobył pieniądze, mógł kupić bilety, bardzo możliwe, że zmiana ścieżki kariery i bycie asystentem sędziego niekoniecznie napawały go radością (Brenna tego nie wiedziała, Orion zaś już mógł wiedzieć, że faktycznie niekoniecznie kochał tę pracę), i że skoro miał więcej środków, chciał się wyprowadzić, ale… bilety mogły być jej zdaniem na weekendowy wypad, narzekanie na pracę nie oznaczało zniknięcia z niej bez słowa, a chęć zakończenia najmu mogła wiązać się z planami kupienia mieszkania, zamiast wyjechania gdzieś na Madagaskar.
– Szkopuł w tym, że tamtego wieczora miał się ze mną spotkać. Po innym spotkaniu. Nigdy nie dotarł. I nie wiem, z kim miał się widzieć, ale na pewno… był tym spotkaniem zdenerwowany. Trochę nie wierzę, że w ciągu kilkunastu godzin uznał, że mnie olewa i wyjeżdża na drugi koniec świata – stwierdziła z pewną ostrożnością, bo jednak nie do końca mogła tutaj walnąć „chyba podejrzewał o coś kogoś ze swojego wydziału i planował przekazać mi informacje, a ja nie wspominam o tym w Ministerstwie, i działam na własną rękę, bo jeśli ktoś tutaj coś kombinuje, to cholera wie, czy i tak nie zamiotą tego pod dywan, i nie chcę zwracać uwagi na to, że węszę…”
– Harley raczej zwykle zajmuje się trochę innymi sprawami, dostał to, bo hm… no sprawa nie wyglądała tak z boku bardzo poważnie, Basil nie był mugolakiem, nie miał wrogów… chciałam upewnić się, że nic nie przegapili. Bo też uważam, że coś mu się stało.
Kiedyś widziała w ludziach tylko to, co najlepsze i naprawdę potrzeba było sporo, aby kogoś skreśliła. A chociaż teraz też po prostu lubiła większość otoczenia, nabrała skłonności do wypatrywania noży trzymanych za plecami. Ale nie mogła ulegać paranoi, a jego wyjaśnienia brzmiały logicznie…
I bardzo chciała wiedzieć, co takiego mógł zobaczyć Orion. Bulstrodowie pod względem Trzeciego Oka niewiele ustępowali Trelawneyom.
– Chcą zamknąć śledztwo – powiedziała, stojąc już w pomieszczeniu. – Wygrał na loterii i wyjechał, ktoś nawet widział go podobno jakiś czas temu na stacji kolejowej, komuś przyznał, że żałował zmiany pracy i przyjścia do Ministerstwa, właścicielka domu mówi, że rozmawiał z nią o wyprowadzce…
To wszystko mogło być nawet prawdą. Skoro zdobył pieniądze, mógł kupić bilety, bardzo możliwe, że zmiana ścieżki kariery i bycie asystentem sędziego niekoniecznie napawały go radością (Brenna tego nie wiedziała, Orion zaś już mógł wiedzieć, że faktycznie niekoniecznie kochał tę pracę), i że skoro miał więcej środków, chciał się wyprowadzić, ale… bilety mogły być jej zdaniem na weekendowy wypad, narzekanie na pracę nie oznaczało zniknięcia z niej bez słowa, a chęć zakończenia najmu mogła wiązać się z planami kupienia mieszkania, zamiast wyjechania gdzieś na Madagaskar.
– Szkopuł w tym, że tamtego wieczora miał się ze mną spotkać. Po innym spotkaniu. Nigdy nie dotarł. I nie wiem, z kim miał się widzieć, ale na pewno… był tym spotkaniem zdenerwowany. Trochę nie wierzę, że w ciągu kilkunastu godzin uznał, że mnie olewa i wyjeżdża na drugi koniec świata – stwierdziła z pewną ostrożnością, bo jednak nie do końca mogła tutaj walnąć „chyba podejrzewał o coś kogoś ze swojego wydziału i planował przekazać mi informacje, a ja nie wspominam o tym w Ministerstwie, i działam na własną rękę, bo jeśli ktoś tutaj coś kombinuje, to cholera wie, czy i tak nie zamiotą tego pod dywan, i nie chcę zwracać uwagi na to, że węszę…”
– Harley raczej zwykle zajmuje się trochę innymi sprawami, dostał to, bo hm… no sprawa nie wyglądała tak z boku bardzo poważnie, Basil nie był mugolakiem, nie miał wrogów… chciałam upewnić się, że nic nie przegapili. Bo też uważam, że coś mu się stało.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.