20.10.2022, 21:26 ✶
Na początku jego twarz wyrażała czyste niezadowolenie, gdy usłyszał wyznanie Brenny. Po chwili jednak nieco się rozpogodził, ponieważ zdał sobie sprawę, że w gruncie rzeczy taki obrót spraw działał poniekąd na jego korzyść. Wprawdzie wciąż stanowił obiekt dziwnych historyjek siostry, jednak były to najwyraźniej opisy, w które mało kto traktował poważnie. Z tym mógł jakoś żyć, bo i łatwiej byłoby wymyślić jakąś wymówkę dla jakoby podkoloryzowanych historyjek.
— Prawdopodobnie z obydwoma. Chociaż... W sumie mógł tam też być któryś z Potterów. — Zmarszczył brwi, mrużąc jednocześnie oczy, jak gdyby zanurzał się w głębokiej studni swoich wspomnień. Pokręcił powoli głową, aż po chwili westchnął. — Mam nadzieję, że branża rozrywkowa w tę wiosnę przeżyje poważny rozkwit. Miło by było, gdyby uwaga mediów zwróciłaby się na parę chwil w inną stronę, nie sądzisz? Ugh, liczę, że wystawią w teatrze jakieś arcydzieło w tym roku.
Trudno było z całą pewnością stwierdzić jaki wpływ na życie uczuciowe Erika miała rodzina. Owszem niektórzy byli niekiedy zaskoczeni tym, jak blisko trzymają ze sobą Longbottomowie. W wielu kręgach społecznych powiązania spajające familię w jedną całość czasami się rozpadały wraz z upływem lat. W ich przypadku było wręcz odwrotnie, co mogło pewne osoby onieśmielać. Jakby na to nie patrzeć ich przyjazne usposobienie sprawiało, że niemalże zapraszali do swojej rodziny osoby szczególnie im bliskie, nawet jeśli nie łączyły ich więzy krwi. Tym właśnie skutkowała ich polityka otwartych drzwi i okien.
— Spokojnie! Spokojnie! — Uniósł dłonie w górę w geście poddania się. — Po prostu miałem na myśli to, że być może czujesz potrzebę rozładowania swojej tęsknoty na nowych brygadzistach. Nie ma co się obruszać! Poza tym nie posądziłbym cię o posłanie Mabel do kąta. Raz, że prawdopodobnie zasmuciłoby to bardziej ciebie niż ją, a dwa, że i tak by się nie dała. Za łatwo się nami manipuluje.
Nie mogła się z nim spierać. Ich zamiłowanie do pieczołowitego wypełnienia obowiązków służbowych zasługiwało na nie lada pochwałę, ale miękkie serca często potrafiło im dać w kość. Oferowanie pomocy bez poznania pełnego obrazu sytuacji, angażowanie się w skomplikowane i ryzykowne projekty, tylko dlatego, że innym nie szło i potrzebowali przewodnictwa, kierowanie się emocjami, a nie rozumem. Gdyby nie to, że w rodzinnej krwi zachowała się jakaś cząstka instynktu samozachowawczego, ród mógłby już dawno wymrzeć.
Pokiwał głową. Co prawda to prawda, skoro już wzięli na swoje barki pomoc schronisku, to powinni pokazać, że są gotowi przysłowiowo ubrudzić sobie ręce. Łatwiej było promować akcje i instytucje, gdy w gruncie rzeczy wiedziało się tylko tyle, ile się wyczytało z gazet, notek czy dokumentów. Zainteresowanie się sprawą głębiej i poznanie bliżej danego środowisko mogło bardzo mocno wpłynąć na ich opinię. Wtedy mówiliby szczerze i z serca odnosząc się do własnych obserwacji niż tylko z chęci udzielenia pomocy.
— Dobry pomysł. Zawsze chciałem mieć psa — przyznał, widząc już oczyma swojej wyobraźni magicznego psiaka ganiającego z jednego końca rezydencji na drugą. — Wprawdzie raczej nie uda się go wytrenować na tyle szybko i dokładnie, aby jego obecność przypieczętowała sukces licytacji, ale to wciąż dobry pomysł. Ożywiłoby to trochę te stare cztery ściany. Trzeba będzie się skontaktować z pracownikami tego ośrodka.
Posiadanie psa było jego małym marzeniem, odkąd był dzieckiem, jednak w gruncie rzeczy nigdy nie miał okazji, aby je spełnić. W Hogwarcie nie można było takowego wychowywać, a potem poświęcił się w pełni swojej pracy. Teraz ich życie było jako tako unormowane. Być może wspólnymi siłami mogliby zapewnić takiemu zwierzakowi odpowiedni dom. Na pewno miałby tu lepiej niż w schronisku.
— Ooo, Mave przyjeżdża? — Uśmiechnął się lekko na tę wieść. Kuzynka była tu zawsze mile widziana, tak samo, jak i reszta rodziny. W końcu ich gałąź rodu nie posiadała rezydencji na własność. Każdy Longbottom, a czasami nawet i nie Longbottom, mógł znaleźć tutaj schronienie. — Poproszę później skrzata, żeby przygotował pokój z wyprzedzeniem. Niech się poczuje, jak w domu.
— Prawdopodobnie z obydwoma. Chociaż... W sumie mógł tam też być któryś z Potterów. — Zmarszczył brwi, mrużąc jednocześnie oczy, jak gdyby zanurzał się w głębokiej studni swoich wspomnień. Pokręcił powoli głową, aż po chwili westchnął. — Mam nadzieję, że branża rozrywkowa w tę wiosnę przeżyje poważny rozkwit. Miło by było, gdyby uwaga mediów zwróciłaby się na parę chwil w inną stronę, nie sądzisz? Ugh, liczę, że wystawią w teatrze jakieś arcydzieło w tym roku.
Trudno było z całą pewnością stwierdzić jaki wpływ na życie uczuciowe Erika miała rodzina. Owszem niektórzy byli niekiedy zaskoczeni tym, jak blisko trzymają ze sobą Longbottomowie. W wielu kręgach społecznych powiązania spajające familię w jedną całość czasami się rozpadały wraz z upływem lat. W ich przypadku było wręcz odwrotnie, co mogło pewne osoby onieśmielać. Jakby na to nie patrzeć ich przyjazne usposobienie sprawiało, że niemalże zapraszali do swojej rodziny osoby szczególnie im bliskie, nawet jeśli nie łączyły ich więzy krwi. Tym właśnie skutkowała ich polityka otwartych drzwi i okien.
— Spokojnie! Spokojnie! — Uniósł dłonie w górę w geście poddania się. — Po prostu miałem na myśli to, że być może czujesz potrzebę rozładowania swojej tęsknoty na nowych brygadzistach. Nie ma co się obruszać! Poza tym nie posądziłbym cię o posłanie Mabel do kąta. Raz, że prawdopodobnie zasmuciłoby to bardziej ciebie niż ją, a dwa, że i tak by się nie dała. Za łatwo się nami manipuluje.
Nie mogła się z nim spierać. Ich zamiłowanie do pieczołowitego wypełnienia obowiązków służbowych zasługiwało na nie lada pochwałę, ale miękkie serca często potrafiło im dać w kość. Oferowanie pomocy bez poznania pełnego obrazu sytuacji, angażowanie się w skomplikowane i ryzykowne projekty, tylko dlatego, że innym nie szło i potrzebowali przewodnictwa, kierowanie się emocjami, a nie rozumem. Gdyby nie to, że w rodzinnej krwi zachowała się jakaś cząstka instynktu samozachowawczego, ród mógłby już dawno wymrzeć.
Pokiwał głową. Co prawda to prawda, skoro już wzięli na swoje barki pomoc schronisku, to powinni pokazać, że są gotowi przysłowiowo ubrudzić sobie ręce. Łatwiej było promować akcje i instytucje, gdy w gruncie rzeczy wiedziało się tylko tyle, ile się wyczytało z gazet, notek czy dokumentów. Zainteresowanie się sprawą głębiej i poznanie bliżej danego środowisko mogło bardzo mocno wpłynąć na ich opinię. Wtedy mówiliby szczerze i z serca odnosząc się do własnych obserwacji niż tylko z chęci udzielenia pomocy.
— Dobry pomysł. Zawsze chciałem mieć psa — przyznał, widząc już oczyma swojej wyobraźni magicznego psiaka ganiającego z jednego końca rezydencji na drugą. — Wprawdzie raczej nie uda się go wytrenować na tyle szybko i dokładnie, aby jego obecność przypieczętowała sukces licytacji, ale to wciąż dobry pomysł. Ożywiłoby to trochę te stare cztery ściany. Trzeba będzie się skontaktować z pracownikami tego ośrodka.
Posiadanie psa było jego małym marzeniem, odkąd był dzieckiem, jednak w gruncie rzeczy nigdy nie miał okazji, aby je spełnić. W Hogwarcie nie można było takowego wychowywać, a potem poświęcił się w pełni swojej pracy. Teraz ich życie było jako tako unormowane. Być może wspólnymi siłami mogliby zapewnić takiemu zwierzakowi odpowiedni dom. Na pewno miałby tu lepiej niż w schronisku.
— Ooo, Mave przyjeżdża? — Uśmiechnął się lekko na tę wieść. Kuzynka była tu zawsze mile widziana, tak samo, jak i reszta rodziny. W końcu ich gałąź rodu nie posiadała rezydencji na własność. Każdy Longbottom, a czasami nawet i nie Longbottom, mógł znaleźć tutaj schronienie. — Poproszę później skrzata, żeby przygotował pokój z wyprzedzeniem. Niech się poczuje, jak w domu.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞