Zostawianie tutaj tej trytonki było zupełnie niepoprawne. Powinni ją uleczyć, ale leczyć pod wodą? Jak w ogóle? Czy to możliwe? Może nie znał się na medycynie, ale znał się wystarczająco na budowie ludzkiego ciała, żeby sobie zdawać sprawę z problematyki takiego przedsięwzięcia dla człowieka. Pewnie tutaj mieli swoje sposoby na poradzenie sobie z ranami, a nawet na pewno. Takie, których człowiek niezaznajomiony z tymi istotami po prostu nie pojmował. Obejrzał się za trytonką, czego nie zrobił nawet jej pobratymiec.
Krew była wszędzie, a jednak rozmywała się w lazurze wody.
To było zupełnie niepoprawne - zostawienie jej. Wrócimy po nią. I co? Ktoś jej pomoże, a może wywloką ją na zewnątrz, żeby ją opatrzeć? Może miał zacząć myśleć, że ofiary są konieczne? Zaciskały się jego wnętrzności na samą taką myśl. A może robiło mu się bardziej słabo na myśl, że nie przeszkadzało mu to aż tak bardzo jak powinno? Bo nie bolało aż tak. Przez adrenalinę, albo przez to wszystko wokół, może przez to, że miał dość wszystkiego, albo przez jeszcze inny element - nie bolało aż tak.
Zagościła między nimi cisza. Laurent spojrzał na Perseusa tylko przelotnie, kiedy ten postanowił trzymać się bliżej, tylko zupełnie źle to zinterpretował - sądził, że sam czuł się przez to bezpieczniej, więc trochę zwolnił, bardziej dopasował się do tempa Blacka i Lestrange. Wydanie z siebie nawet jednego fałszywego dźwięku wydawało się grzechem, który rozpęta tu piekło. Więc cisza...
Która nieomal została przerwana, kiedy Laurent dojrzał więźnia. Zatrzymał się nagle i smagnął lekko Perseusa ogonem, żeby zwrócić jego uwagę, nim sam skierował się od razu do tego miejsca, by przyjrzeć się mężczyźnie. Wolał nie napotkać na swojej drodze żadnego strażnika, więc wstrzymał się przed wpłynięciem do wnętrza, zaglądając dość niepewnie do środka. Czy to w ogóle był czarodziej czy jednak wyglądał jak mugol? A może to ten zaginiony, którego szukała Victoria? Jeśli to był czarodziej (po szatach, a może widać różdżką?) to Laurent zakręcił się w poszukiwaniu sposobu na jego uwolnienie, zanim udali się dalej.