22.06.2024, 18:56 ✶
Mężczyzna zdjął okulary i Charlesowi zaparło dech w piersiach. A więc to tu ukrywała się niezwykłość! Niebieskie, elektryzujące spojrzenie odcinało się od pomieszczenia prawdziwą magią, taką, która znaczyła więcej, aniżeli nędzne świeczki i niemądre kadzidełka. Mulciber potrzebował chwili, by otrząsnąć się z wrażenia, jakie wywołały na nim te oczy.
- Nigdy nie widziałem... tak dużego psa. - Zawahał się, ratując sytuację i skupiając się znów na ogarze. - Nie, nie, jeśli to problem, proszę wejść z psem. Napije się pan herbaty? Kawy? Proszę dać mi chwilę, znajdę pana zamówienie.
Machnięcie dłonią, pozbawioną różdżki, ustawiło dwie filiżanki na spodeczkach, a w czajniku zawrzało, napar czekał tylko na twierdzącą odpowiedź gościa. Klient taki czy inny, należało o niego zadbać. Charlie nie uważał się za przesadnie miłego, co więcej, często ganił się w myślach, gdy przypominał sobie o uprzejmości. Uśmiech nic nie kosztował, tak jak miłe słowo, i nawet na Nokturnie, gdzie panowała ciemność i zło, nie mogło tego zabraknąć.
Zeszyt z zamówieniami przywołany został kolejnym gestem. Widniało tam nazwisko Prewetta - bogom dzięki za jego czystą krew - i Mulciber szybko zdał sobie sprawę, że to zamówienie akurat przegapił.
- Proszę usiąść, niech da mi pan moment. Już kompletuję pańskie zamówienie. - Obiecał. - Nie potrwa to długo.- A to, co Laurent zamawiał, nie było jego sprawą! Kadzidła uspokajające były przecież popularnym wyborem.
- Nigdy nie widziałem... tak dużego psa. - Zawahał się, ratując sytuację i skupiając się znów na ogarze. - Nie, nie, jeśli to problem, proszę wejść z psem. Napije się pan herbaty? Kawy? Proszę dać mi chwilę, znajdę pana zamówienie.
Machnięcie dłonią, pozbawioną różdżki, ustawiło dwie filiżanki na spodeczkach, a w czajniku zawrzało, napar czekał tylko na twierdzącą odpowiedź gościa. Klient taki czy inny, należało o niego zadbać. Charlie nie uważał się za przesadnie miłego, co więcej, często ganił się w myślach, gdy przypominał sobie o uprzejmości. Uśmiech nic nie kosztował, tak jak miłe słowo, i nawet na Nokturnie, gdzie panowała ciemność i zło, nie mogło tego zabraknąć.
Zeszyt z zamówieniami przywołany został kolejnym gestem. Widniało tam nazwisko Prewetta - bogom dzięki za jego czystą krew - i Mulciber szybko zdał sobie sprawę, że to zamówienie akurat przegapił.
- Proszę usiąść, niech da mi pan moment. Już kompletuję pańskie zamówienie. - Obiecał. - Nie potrwa to długo.- A to, co Laurent zamawiał, nie było jego sprawą! Kadzidła uspokajające były przecież popularnym wyborem.