22.06.2024, 20:04 ✶
Leonard nie musiał specjalnie długo zastanawiać się nad odpowiedzią.
- Niespecjalnie. Co nie znaczy, że w niektórych wypadkach zwyczajnie nie opłaca się mówić tego, co się myśli - odparł zgodnie z tym, co tak naprawdę myślał. - Gdybym chciał być szczery do bólu, ot choćby taka moja kariera już dawno ległaby w gruzach.
Czasami wyjątkowo niełatwo było mu udawać przejętego stanem co poniektórych pacjentów. Jego empatia niejednokrotnie stała na poziomie poniżej krytyki. Całe szczęście był osobą cierpliwą i niełatwą do wyprowadzenia z równowagi. Jakoś więc udawało mu się zgrywać opiekuńczego, kiedy było to potrzebne, nawet jeśli przychodziło to z bólem. Był pewien, że jego sztuczny uśmiech uzdrowiciela nie był aż tak ciężki do przejrzenia, ale dopóki przełożeni się nie czepiali, nie zamierzał też jakoś specjalnie pocić się nad jego poprawieniem.
Z reguły starał się wyczuć, kiedy może pozwolić sobie na pełną szczerość, ale ponieważ też nieszczególnie lubił z każdym dzielić się swoimi myślami, był raczej powściągliwy z natury.
- Zmienić, huh? - powtórzył po niej, po czym upił ze swojej szklanki niespieszny łyk. - Szczerze powiedziawszy, polityka jest mi całkowicie obojętna, dopóki nie koliduje z moim własnym stylem życia. Londyn sam w sobie jest dla mnie odrobinę za głośny i tłoczny, przyznaję, ale wydaje się też dawać nieco większy zasób możliwości niż miałem dotychczas. Nie wspominając o tym, że dzięki dużo bogatszym umowom handlowym, osobom takim jak ja łatwiej jest pozyskiwać składniki wszelkiej maści. Londyn to prawdziwa żyła złota w tej kwestii.
W prawdziwym poważaniu miał grupy rządzące. Jeśli nie wtryniały się w jego życie, czarodzieje mogli nawet wybrać sobie własnego króla, który rządzić będzie wszystkimi twardą ręką, a brytyjskich mugoli przerobi na niewolników i tanią siłę roboczą. Co mu do tego?
- Niespecjalnie. Co nie znaczy, że w niektórych wypadkach zwyczajnie nie opłaca się mówić tego, co się myśli - odparł zgodnie z tym, co tak naprawdę myślał. - Gdybym chciał być szczery do bólu, ot choćby taka moja kariera już dawno ległaby w gruzach.
Czasami wyjątkowo niełatwo było mu udawać przejętego stanem co poniektórych pacjentów. Jego empatia niejednokrotnie stała na poziomie poniżej krytyki. Całe szczęście był osobą cierpliwą i niełatwą do wyprowadzenia z równowagi. Jakoś więc udawało mu się zgrywać opiekuńczego, kiedy było to potrzebne, nawet jeśli przychodziło to z bólem. Był pewien, że jego sztuczny uśmiech uzdrowiciela nie był aż tak ciężki do przejrzenia, ale dopóki przełożeni się nie czepiali, nie zamierzał też jakoś specjalnie pocić się nad jego poprawieniem.
Z reguły starał się wyczuć, kiedy może pozwolić sobie na pełną szczerość, ale ponieważ też nieszczególnie lubił z każdym dzielić się swoimi myślami, był raczej powściągliwy z natury.
- Zmienić, huh? - powtórzył po niej, po czym upił ze swojej szklanki niespieszny łyk. - Szczerze powiedziawszy, polityka jest mi całkowicie obojętna, dopóki nie koliduje z moim własnym stylem życia. Londyn sam w sobie jest dla mnie odrobinę za głośny i tłoczny, przyznaję, ale wydaje się też dawać nieco większy zasób możliwości niż miałem dotychczas. Nie wspominając o tym, że dzięki dużo bogatszym umowom handlowym, osobom takim jak ja łatwiej jest pozyskiwać składniki wszelkiej maści. Londyn to prawdziwa żyła złota w tej kwestii.
W prawdziwym poważaniu miał grupy rządzące. Jeśli nie wtryniały się w jego życie, czarodzieje mogli nawet wybrać sobie własnego króla, który rządzić będzie wszystkimi twardą ręką, a brytyjskich mugoli przerobi na niewolników i tanią siłę roboczą. Co mu do tego?