Koniec lata przyszedł szybciej, niż by się tego spodziewała. Dni leciały szybko, co Athena zdawała się zauważać tylko przez zmniejszoną częstotliwość narzekania na, jak to lubiła nazywać, tragicznie wysokie temperatury. Nie przeszkadzało jej to jednak — wieczory robiły się przyjemniejsze, zachęcając ją do częstszego opuszczania przyczepy dla własnej rozrywki. Ciepła atmosfera sprawiała, że pergaminy z pomysłami zapisywały się o wiele szybciej, a Athena wychodziła wieczorem, siadając oparta o koło, gotowa złapać tak łatwo uciekające idee.
Cyrk ucichł na tyle, że dało się usłyszeć w oddali wesołe melodie owadów, gdy kierowała się w stronę miejsca wypoczynkowego. Słońce nie świeciło prosto w twarz, wiatr delikatnie powiewał, prawie niewyczuwalnie, a we włosy wbite miała pióra, które dla każdego poza terenem cyrku mogły wyglądać nadto komicznie — dla niej nie było to jednak nic dziwnego. Dziwna, specyficzna cyrkowa atmosfera, w pewnym sensie i rodzinna, przez lata stała się codziennością, a ona wypracowała własne przyzwyczajenia i dziwne nawyki. Zazwyczaj wprawiała ją także w dobry humor, chyba że coś szło niekoniecznie po jej myśli, albo ktoś uporczywie budził jej ptaki swoimi w r z a s k a m i — ale tego wieczoru na jej twarzy nawet pojawił się uśmiech.
— Wszyscy wiemy, że karcianki i tak przegram, więc na mnie nie licz — Odparła z rozbawieniem znalazłszy się za zebranymi, akurat w takim momencie, że udało jej się usłyszeć chociażby fragment konwersacji. Rozejrzała się wokół, dłonie trzymając oparte na biodrach, analizując powoli to, co znajdowało się nie tylko na wyciągnięcie jej ręki, ale także i na stoliku. — Aczkolwiek wszyscy wiemy, że reszcie przyjemności nie odmówię. — Dodała jeszcze, wzrokiem wracając do swojego rodzeństwa.
— Mówisz tak, a później i tak trzeba będzie lecieć z wodą — Zwróciła się do Felixa i wzruszyła ramionami, podtrzymując lekki, wciąż odrobinę żartobliwy ton. Zgarnęła ze stolika kolbę kukurydzy, tak patrzącą się na nią od kilku minut i opadła na poduszkę gdzieś naprzeciwko reszty towarzystwa. Wyciągnęła się. — Ale oczywiście Ci wierzę, żeby nie było.
![[Obrazek: X5bUhoc.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=X5bUhoc.gif)
step on through rusty iron archways
where a pigeon lays, it died without his lover