- Czy ja wiem, nie podchodzę do tego, jak do czegoś co ma się opłacać. Mówię co myślę, żeby postępować zgodnie ze swoją wolą. Prawda od zawsze jest dla mnie najważniejsza. - Najwyraźniej panna Yaxley miała inne zdanie na ten temat i jak zawsze musiała się tym podzielić. Zawsze mówiła to, co myślała, pakowała się przez to problemy, ale było warto, nigdy nie musiała się wstydzić tego, że robiła, czy mówiła coś sprzecznego z tym co czuła.
Uniosła brew pytająco. - Jaka kariera, jeśli mogę zapytać? - Była w sumie ciekawa, w jakiej dziedzinie nie można dzielić się prawdą. W większości miejsc pracy w końcu raczej była wymagana. Upiła łyk alkoholu ze szklanki, miała ochotę nieco bardziej się znieczulić.
- No zmienić, raczej nie ląduje się w zupełnie innym miejscu bez powodu, czy źle założyłam? - Po raz kolejny wolała się dopytać, bo mogła źle zakładać. Nie wydawało jej się jednak, żeby ktoś zmieniał swoje miejsce zamieszkania bez większego celu, zawsze się jakiś znajdował.
- Och, składniki? Interesuje cię coś konkretnego? - Czyżby wyczuła odpowiedni moment na negocjacje, być może. Mimo tego, że piła, zawsze była otwarta na zawieranie nowych umów, szczególnie, że wiedziała, iż mało jest specjalistów, którzy zajmowali się tym, co ona. Była przecież łowczynią potworów, ingredienty odzwierzęce były potrzebne czarodziejom w wielu dziedzinach, może akurat znalazła nowego klienta? Warto było spróbować. W końcu na jej barkach ostatnio leżał ciężar utrzymania jej rodziny.