- Czyli się przygotowałeś na moje umiejętności, wspaniale. Czyli nie muszę się obawiać, że zabraknie nam whisky. - Odparła zadowolona z takiego obrotu sprawy. Jakoś niespecjalnie nawet kryła się z tym, jak bardzo ostatnio lubi alkohol. Mogło to być odbierane różne, no ale akurat przed Isaakiem raczej nie musiała się wstydzić tych ciągot, przynajmniej tak się pannie Yaxley wydawało. Upiła łyk z piersiówki, zadowolona. - Jak szybko przychodzą argumenty na rzecz tego, na co mamy ochotę! - Dodała jeszcze zadowolona, bo nie musiała się martwić tym, że zabraknie im dzisiaj whisky.
- Powiedzmy, że spotkałam na swojej drodze odpowiednie osoby, które trochę otworzyły mi oczy. - Bagshot już w szkole zwracał jej uwagę na to, że te kompleksy nie mają sensu, ale musiała trochę przeżyć, żeby faktycznie się o tym przekonać. Jej życie było bogate w różne doświadczenia, których nie żałowała. Była dosyć otwarta jeśli chodzi o różne sprawy, nie ograniczała się i zauważyła, że to pomagało. Może aktualnie nie trwała w żadnej relacji, jednak przez lata trochę ich zaliczyła. Zazwyczaj ona uciekała, gdy robiło się nazbyt poważnie, jednak ostatnio dotarło do niej, że może to nie ma sensu, że może czas najwyższy dać się komuś usidlić na trochę dłużej. Wiele się zmieniło przez to, co aktualnie działo się w jej życiu. Zmartwiło ją to, że może dla niej nie być przyszłości, dostrzegła, że czegoś brakuje w jej życiu.
- Zawsze? To chyba zupełnie niepotrzebne, trema raczej nie jest sprzymierzeńcem. - Ona póki co była naprawdę bardzo spokojna, niczym się nie stresowała, mimo, że niby była to randka. Znali się zbyt długo, żeby czuła przed nim tremę.
- Myślałam o łaźniach, to chyba takie podstawowe miejsce na liście do odwiedzenia w Bath. - Rzuciła, chociaż nie wiedziała, czy faktycznie warto tam podejść.