Nie było nic złego w śmiechu, ba nawet zdziwiła się, że jej słowa go do tego doprowadziły, ale nie czuła się w żaden sposób zlekceważona. - Nie musisz mnie przepraszać za to, że się śmiejesz. - Wolała to dodać, żeby w przyszłości zupełnie nie przejmował się swoimi reakcjami. - To możliwe, pochodzę z dosyć prostej rodziny, chociaż prosty to może nieodpowiednie słowo, otwarty brzmi zdecydowanie lepiej. - Prosty mogło zostać odebrane dwojako, a ona pochodziła przecież od czystokrwistych, którzy mieli swoją pozycję w świecie czarodziejów, tyle, że no właśnie nawet na ich tle się wyróżniali. Wychowywano ją w dosyć szorstki sposób, jednak uczono tego, żeby zawsze mówić to, co się myśli. Ojciec się w tańcu nie pierdolił i ona miała tak samo. Matka była specyficzna, miała muchy w nosie, nie bez powodu Gerry była córeczką tatusia, którą zawsze wrzucał na głęboką wodę. Radź sobie, no i robiła, co mogła, żeby nie utonąć. Oczywiście nigdy też nie ukrywała co o tym myśli, jakby go to w ogóle obchodziło.
- O, to ciekawe. - Znała kilku uzdrowicieli, u jednej z nich miała nawet wykupiony pakiet stałej klientki z racji na to, że dosyć często korzystała z jej usług. Taką już miała profesję, że cyklicznie zdarzało jej się uszkodzić trochę za bardzo. - Zajmujesz się wyłącznie zatruciami spowodowanymi przez eliksiry? Czy jeśli by mnie ugryzło coś jadowitego, to też byłbyś w stanie mi pomóc? - Nie do końca rozróżniała dziedziny którymi zajmowali się medycy, wolała więc dopytać o szczegóły.
Słuchała uważnie kolejnych słów, które padały z jego ust. Zmrużyła przy tym oczy, jakby starała się to dobrze zrozumieć. - Ojej, to z powodu jakiejś baby? Taka decyzja? - Chyba dobrze połączyła kropki, ale znowu wybrała zapytanie wprost, żeby nie założyć mylnie.
Czasem najprościej było dzielić się takimi faktami z życia z kimś obcym, było w końcu bardzo duże prawdopodobieństwo, że się nigdy więcej nie spotkają. - Powiem ci, że ostatnio też mnie ktoś bardzo irytuje, ale nie pomyślałam o tym, żeby wyjechać, może to nie jest wcale takie złe rozwiązanie. - Z drugiej strony jaką miała pewność, że jej brat nie będzie chciał jej uprzykrzać życia gdzieś indziej i za nią nie podąży? No żadną.
- Korzenie może nie, ale takie rogi leżą w kręgu moich zainteresowań, bo tak się składa, że jestem łowczynią potworów. - Dodała z uśmiechem, może faktycznie przyjdzie jej coś ugrać na tej znajomości.