• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany...

[czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany...
orphic
sky above
earth below
and peace within
wiek
58
sława
—
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
snycerz, sklepikarz
Jest już stary i ubiera się, jakby był z innej epoki, na pewno nie dasz mu mniej lat, niż ma w rzeczywistości, a może nawet dodasz mu kilka, bo siwiejące czupryna i broda Garricka twardo przypominają o nieuchronnym upływie czasu. Zadbany, ale nie w sposób przesadny - czuć od niego luz i swobodę. Widać, że w swoich ubraniach czuje się dobrze i jest mu wygodnie. Ciężko wyobrazić go sobie w innym wydaniu. Ma metr siedemdziesiąt wzrostu i obawiam się, że już nie urośnie.

Garrick Ollivander
#9
23.06.2024, 01:30  ✶  
- Nie. Pewne rzeczy się po prostu czuje - powiedział i chociaż dla wielu młodych czarodziejów ta koncepcja wydawała się przedziwną zagadką, Ollivander nigdy nie wątpił w to, że prędzej czy później zrozumieją. Nie tylko istotę przyjaźni, emocji i ich znaczenia w rzucaniu wszelakich czarów, lecz i głębi relacji czarodzieja z różdżką, jaka się do niego przywiązała. Czarodzieje, wbrew temu co mówili niektórzy, również przywiązywali się do różdżek. Nie szkodziło przecież, że nie były żywe - świat był skomplikowany, tak? Na tyle skomplikowany, aby kawałek drewna z umieszczonym w nim rdzeniem mógł stać się czymś istotnym w życiu - czymś o co się dbało, do czego mówiło się tak, jak do kota. Kot też nie rozumiał słów - i co? Ale z różdżką miał coś wspólnego - drewno również odczuwało, chłonęło i emitowało emocje - tak jak i kociaki uciekające z domu lub kładące się bliżej, żeby obwąchać swojego płaczącego właściciela.

Pierwszym krokiem do zrozumienia było znalezienie się w tym sklepie. Tym niepozornym, przykrytym kurzem i nadgryzionym zębem czasu miejscu. Stanąwszy wśród tych półek uginających się od asortymentu, chociaż różdżki musiały być lekkie jak piórka, człowiek stawał oko w oko z tym, jak ukształtowała się do tej pory jego dusza. Kim był młody Samuel McGonagall? Garrick w takich momentach musiał zgadywać. Rzadko zdarzało się, aby udało mu się dopasować do kogoś rdzeń za pierwszym razem, a kolejnych propozycji domyślał się po reakcji rdzeni. Jedna po drugiej, prędzej czy później docierali do momentu, w którym oboje mówili oh, no bo oh (!) - stało się, to była ta jedyna, to było widać w oczach... Tym razem miał dziwne, łaskoczące w duszę wrażenie, że mogło udać mu się za pierwszym razem.

Wielu znało specyfikę różdżki lokalnych celebrytów, ale czy ktokolwiek wiedział jaki rdzeń miała w sobie różdżka samego Garricka Ollivandera? Ha, to nie było istotne w tej historii. Nie jej rdzeń był tu ważny, lecz zdobienia. Kiedy miał jedenaście lat i stanął naprzeciwko ojca w tym samym sklepie, wybrała go różdżka, którą ojciec nazwał Niedźwiedź. Szeroka, o wiele szersza od innych, ale wbrew pozorom nie wydawała się być pokraczna. Była po prostu wielka. Inna. Wyjątkowa i niepowtarzalna, rzeźbiona - zdobił ją bowiem szereg runicznych znaków. Garrick swoją różdżkę bardzo lubił, kiedy ćwiczył tworzenie drewnianych przedmiotów, ta różdżka właśnie służyła mu za wzór doskonałości. Jego zdaniem - niepodważalnie najlepsze dzieło ojca. Spróbował niegdyś wykonać jej replikę, nieco mniejszą, zbyt mocno bał się, że wyjdzie na śmieszną, ale identycznie bawioną, z tym samym ciągiem run i lekką inwencją ze swojej strony - koniec jednej z run przedłużył tak, żeby rycie wyglądało na zadrapanie prowadzące do następnej. Kiedy skończył, całość kompletnie mu się nie podobała. Ojciec nie był aż tak krytyczny, ale zaśmiał się wtedy, że jemu wyszedł Niedźwiedź, jego synowi zaś Niedźwiadek - bardzo go to wtedy ukuło w serce i schował tę szkaradę tak głęboko jak się tylko dało. Dziś... dziś sobie o niej przypomniał, otworzył to pudełko i stojąc przy regale stwiedził, że ojciec miał rację. To był Niedźwiadek, a on był dla siebie wtedy zbyt surowy.

Z tą różdżką właśnie wrócił do Samuela.

- Chwyć ją mocno i machnij - powiedział, podając mu otwarte pudełko. Różdżka leżała na brązowym materiale i czekała na jego ruch. - A pani... - podniósł spojrzenie na jego matkę, czy pamiętała, jak kończyły się te słowa? Jeżeli nie - dokończył za nią mówiąc: niech uważa na głowę. Standardowy tekst rzucany każdemu rodzicowi. Uśmiechnął się.

@Samuel McGonagall @Morpheus Longbottom


no rain,
no flowers
.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1616), Garrick Ollivander (1602), Samuel McGonagall (1753)




Wiadomości w tym wątku
[czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany... - przez Samuel McGonagall - 08.02.2024, 21:21
RE: [czerwiec 1957] Wiosną kwitną tu kasztany - przez Bard Beedle - 08.02.2024, 22:13
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany - przez Garrick Ollivander - 13.02.2024, 08:37
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany - przez Samuel McGonagall - 13.02.2024, 13:28
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany - przez Bard Beedle - 13.02.2024, 14:35
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany - przez Bard Beedle - 14.03.2024, 12:35
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany... - przez Garrick Ollivander - 09.03.2024, 22:32
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany... - przez Samuel McGonagall - 11.03.2024, 10:40
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany... - przez Garrick Ollivander - 23.06.2024, 01:30
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany... - przez Samuel McGonagall - 01.07.2024, 11:41
RE: [czerwiec 1958] Wiosną kwitną tu kasztany... - przez Bard Beedle - 01.07.2024, 12:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa