James, mimo odpowiedzi siostry i tak zamierzał zakładać, że Rabastan jej w tej głowie zawrócił - dlaczego inaczej w ogóle wspominałaby jego imię? Nie kojarzył wielu osób, jakie Peppa wymieniłaby z imienia bez powodu. Musiała darzyć go zainteresowaniem lub sympatią, skoro przybliżyła mu jego osobę w tak bezpośredni sposób, a niekoniecznie był kimś, kogo jego siostra mogłaby być fanką...? No bo wtedy usłyszałby o nim wcześniej, tak?
Ale on nie był szczególnie lotnego umysłu, nie brał więc niczego za pewniaka.
- I naprawdę nic między wami nie ma? - Uniósł w górę brwi, w ten psotny sposób. Pilnował teraz tej wody, jakby od tego zależało jego życie (i pewnie zależało - matka by go zadusiła gdyby przez głupie zaklęcie spalił im mieszkanie), po czym zamrugał. Nie rozumiał, w którym momencie przeszli od przygotuję ci herbatę do Peppy robiącej sobie herbatę samodzielnie, ale hej - jej herbata, jej wybór.
No i nagle się zaczerwienił.
- Lily - poprawił ją, a ledwie kilka sekund później zaczerwienił się mocniej, bo zrozumiał, że kiedy Peppa mówiła tak celowo, poprawiając ją, wychodził na głupka. - Ehh... pewnie zdążyłaś już zapomnieć mądralo, ale ja nie mogę się teleportować - głupie egzaminy - a ona... no nie mieszka w Londynie i... - to moja koleżanka przecież tylko - poza tym wiesz, jak to jest. - Chciał tak nonszalancko machnąć ręką, niby od niechcenia, ale okulary omal nie spadły mu z nosa. Nie zabrzmiał ani trochę dorośle. Pewnie nikt poza nim nie wiedział, jak to jest. No, może Smarkerus...
Ale on nie był szczególnie lotnego umysłu, nie brał więc niczego za pewniaka.
- I naprawdę nic między wami nie ma? - Uniósł w górę brwi, w ten psotny sposób. Pilnował teraz tej wody, jakby od tego zależało jego życie (i pewnie zależało - matka by go zadusiła gdyby przez głupie zaklęcie spalił im mieszkanie), po czym zamrugał. Nie rozumiał, w którym momencie przeszli od przygotuję ci herbatę do Peppy robiącej sobie herbatę samodzielnie, ale hej - jej herbata, jej wybór.
No i nagle się zaczerwienił.
- Lily - poprawił ją, a ledwie kilka sekund później zaczerwienił się mocniej, bo zrozumiał, że kiedy Peppa mówiła tak celowo, poprawiając ją, wychodził na głupka. - Ehh... pewnie zdążyłaś już zapomnieć mądralo, ale ja nie mogę się teleportować - głupie egzaminy - a ona... no nie mieszka w Londynie i... - to moja koleżanka przecież tylko - poza tym wiesz, jak to jest. - Chciał tak nonszalancko machnąć ręką, niby od niechcenia, ale okulary omal nie spadły mu z nosa. Nie zabrzmiał ani trochę dorośle. Pewnie nikt poza nim nie wiedział, jak to jest. No, może Smarkerus...