23.06.2024, 04:18 ✶
- Nie bądź taka Linney, ktoś musi przecież przegrać, a jak ogramy ciebie to przynajmniej jesteś już na to mentalnie przygotowana - parsknęła Layla, stojąc za kręgiem utworzonym z kolorowych gąbek. Mrugnęła jeszcze do siostry rozbawiona, a potem opadła na jedną z wolnych poduszek całym swoim ciężarem, rozkładając jeszcze przy tym ręce. Zawsze kiedy tak robiła, to przypominał jej się Jim, leżący krzyżem na ziemi i umartwiający się w różnych miejscach cyrku. Widziałeś Jima? Padało, kiedy nie było go zwyczajowym miejscu. Nie, ale może leży krzyżem na arenie? No to może leży krzyżem w swoim wozie? I tak dalej. Kiedy pierwszy raz zobaczyła go w takiej pozycji, zapytała go czemu próbuje robić śnieżne aniołki w czerwcu.
Przeturlała się na skraj poduszki, a potem sięgnęła do stolika, odmawiając przy tym znaczniejszego podniesienia się. Złapała za jeden z papierowych talerzyków i zgarnęła dla siebie razem z leżącą na nim kolbą kukurydzy. Potem ułożyła się już wygodnie. Na boku, jakby tu byli na jakiejś rzymskiej uczcie.
- Jakby gasił scenę - wgryzła się w kolbę, spoglądając na Flynna - To może nie zwróciłby uwagi na to, że nagle znika mu sakiewka. A co, zamierzacie tam coś podpalić tak naprawdę? - a nie tylko jako element wyuczonego występu. Już musieli coś gasić parę razy podczas ich prób, bo pomylili się w obliczeniach, ale na całe szczęście nie było to nic poważnego. Nikt nie ucierpiał. No, może parę desek podestu.
Ważne, żeby na Lammas znowu nie było czegoś, co zaburzy cały spokój święta. Flynn i Fiery próbowali na Lithcie okraść Aurora, ale ona i Jim widzieli w ognisku jakieś dziwne rzeczy, które potem zrzuciła na fakt, że ktoś coś musiał jej dolać do piwa. Piwa, które musiała potem niestety wylać, bo Lightbringer sam się od tego ogniska zajął.
Przeturlała się na skraj poduszki, a potem sięgnęła do stolika, odmawiając przy tym znaczniejszego podniesienia się. Złapała za jeden z papierowych talerzyków i zgarnęła dla siebie razem z leżącą na nim kolbą kukurydzy. Potem ułożyła się już wygodnie. Na boku, jakby tu byli na jakiejś rzymskiej uczcie.
- Jakby gasił scenę - wgryzła się w kolbę, spoglądając na Flynna - To może nie zwróciłby uwagi na to, że nagle znika mu sakiewka. A co, zamierzacie tam coś podpalić tak naprawdę? - a nie tylko jako element wyuczonego występu. Już musieli coś gasić parę razy podczas ich prób, bo pomylili się w obliczeniach, ale na całe szczęście nie było to nic poważnego. Nikt nie ucierpiał. No, może parę desek podestu.
Ważne, żeby na Lammas znowu nie było czegoś, co zaburzy cały spokój święta. Flynn i Fiery próbowali na Lithcie okraść Aurora, ale ona i Jim widzieli w ognisku jakieś dziwne rzeczy, które potem zrzuciła na fakt, że ktoś coś musiał jej dolać do piwa. Piwa, które musiała potem niestety wylać, bo Lightbringer sam się od tego ogniska zajął.