Maeve miała prawo czuć się nieswojo, bo raczej rzadko kiedy spotyka się osoby tak prostoduszne jak panna Figg. Ludzie byli przyzwyczajeni do tego, że inni knują, nie są szczerzy, nie życzą nikomu dobrze, mają niedopowiednie intencje. Ta drobna blondynka jednak była tego przeciwieństwem. Nora z natury była po prostu dobrym człowiekiem, taki który był w stanie każdemu dać kredyt zaufania, nawet nieznajomym. W każdym szukała dobra, każdemu dawała szansę, co nie było raczej standardowym zachowaniem. Ludzie nie przywykli do tego, że można zachowywać się w ten sposób. Sama Nora przez te ponad dwadzieścia lat egzystencji na tym świecie powinna zmienić swoje podejście, przez doświadczenia spowodowane przez ludzi spotykanych na swojej drodze, bo przecież świat nie był usłany różami, nie zawsze wszyscy, których obdarzała zaufaniem okazywali się być faktycznie warci tego, w jaki sposób ich traktowała. Mimo wszystko nie zmieniała się, nadal była sobą i czerpała z tego ogromną satysfakcję.
- Jak ogołocisz mi miejscówkę, to moi przyjaciele cię znajdą. - Brzmiało to jak obietnica. Może i Nora sama nie potrafiła walczyć o swoje, ale miała spore grono przyjaciół na które zawsze mogła liczyć, nie wspominała jeszcze o tym, że należała do nich spora grupa BUMowców i aurorów, bo nie chciała się jakoś specjalnie przechwalać, miała tylko nadzieję, że Maeve zrozumie, że ryzyko nie jest warte świeczki.
Uśmiechnęła się widząc, że dziewczyna się zdziwiła z zaoferowanego jedzenia, to chyba także nie było typowe zachowanie dla normalnych pracodawców. Cóż, Norka wyróżniała się na ich tle, nie dało się tego ukryć.
Zupełnie nie przeszkadzało jej to, że Maeve mówiła z pełną paszczą, była do tego przyzwyczajona, zazwyczaj ludzie się do niej odzywali dokładnie w ten sposób - przeżuwając jej wypieki. Rozpieszczała swoich najbliższych, a pracownicy chcąc nie chcąc również należeli do tego grona, chociaż nie powinna się z nimi spoufalać.
- Pół etatu nie brzmi źle, będę mogła cię wmieszać w grafik. - Jak większość osób, która tutaj pracowała. Nie było to ich pierwsze zajęcie, ale wcale nie przeszkadzało to Norce. Wiedziała jakie są realia.
- Myślę, że możemy się tak dogadać, tylko, żebyś mi dawała znać z tydzień wcześniej, jak wygląda twoja dostępność, zazwyczaj w niedzielę wieczorem układam grafik na kolejny tydzień pracy. - Tak, aby wszystkim pasowało, żeby każdy był zadowolony. Nie było to najłatwiejsze zadanie, ale z kolejną osobą na pewno łatwiej jej będzie żonglować grafikiem.
Zmrużyła oczy, gdy dziewczyna wspomniała o małej sprawie. Słuchała uważnie tego, co miała jej do powiedzenia. Jej wytłumaczenie wydawało się mieć sens, ale nawet Norka nie była, aż tak naiwna. Wolała się upewnić, że nie ma w tym drugiego dna. - Nie jesteś jakimś poszukiwanym przez BUM mordercą, przestępcą, czy coś takiego? - Najłatwiej chyba było zapytać wprost. - Jeśli nie to nie ma problemu, możesz sobie pracować pod taką postacią, jaką chcesz. - Nie widziała w tym nic złego, dopóki nikogo nie krzywdziło, a tutaj wydawało się wręcz przeciwnie, Maeve najwyraźniej chciała zrobić komuś niespodziankę, co było bardzo urocze.