24.06.2024, 15:04 ✶
Doceniła bardzo, że Brenna nie sprzedała jej tych wszystkich ostrzeżeń, choć widziała troskę w jej oczach i te słowa i tak odbiły jej się w mózgu. Nie powiedziała jednak "dobrze mamo" bo jej matka była dawno temu martwa i nigdy się nią tak na prawdę nie zajmowała. To nią trzeba było się zajmować.
Nie ważne. To nigdy nie było ważne. Zawsze jest jakieś zadanie do wykonania. Zawsze następny cel w zasięgu ręki.
Wzbiła się w powietrze, a gdy tylko dostrzegła postać, bezmyślnie, lotem pikującym ruszyła w kierunku nieznajomej, trzymając w dłoni mocno różdżkę, którą zamierzała prewencyjnie walnąć w figurę expeliarmusem, gdy tylko zobaczy różdżkę w dłoni. Nie dała znać pozostałym, nie chciała jej ostrzegać, ale też no może widzieli, że miała krążyć i szukać, a leci jak do znicza.
Lydia, nie Lydia, trzeba było możliwie szybko to sprawdzić i ktokolwiek tam stał oberwałby zaklęciem (kto wie, może jakoś twarz sobie zmieniła?). Ale trochę jej to pasowało bo wiedźma znad stawu, no... cóż, to miałoby sens, gdyby była nad stawem, czyż nie? Wściekłość pulsowała Millie w żyłach, doprawiana tylko faktem, że spotkała się z tą babką pewnie dzień wcześniej i nie wyczuła, że coś jest nie halo. Co się stało z jej bumerskim przeczuciem?! Zaraz się okaże.
Zabawne, że jeśli to była ona, to drugi raz w przeciągu 24h władowałaby się jej na plecy. Chociaż nie... tym razem chciała zaparkować trzy metry od niej, żeby mieć zakres legitnego pojedynku, tak na zaś, jakby gdzieś umieściła wokół siebie obronne runy czy inne gówno.
Translokacja IV na ewentualne wytrącenie różdżki z dłoni, jeśli takową dostrzegę.
Nie ważne. To nigdy nie było ważne. Zawsze jest jakieś zadanie do wykonania. Zawsze następny cel w zasięgu ręki.
Wzbiła się w powietrze, a gdy tylko dostrzegła postać, bezmyślnie, lotem pikującym ruszyła w kierunku nieznajomej, trzymając w dłoni mocno różdżkę, którą zamierzała prewencyjnie walnąć w figurę expeliarmusem, gdy tylko zobaczy różdżkę w dłoni. Nie dała znać pozostałym, nie chciała jej ostrzegać, ale też no może widzieli, że miała krążyć i szukać, a leci jak do znicza.
Lydia, nie Lydia, trzeba było możliwie szybko to sprawdzić i ktokolwiek tam stał oberwałby zaklęciem (kto wie, może jakoś twarz sobie zmieniła?). Ale trochę jej to pasowało bo wiedźma znad stawu, no... cóż, to miałoby sens, gdyby była nad stawem, czyż nie? Wściekłość pulsowała Millie w żyłach, doprawiana tylko faktem, że spotkała się z tą babką pewnie dzień wcześniej i nie wyczuła, że coś jest nie halo. Co się stało z jej bumerskim przeczuciem?! Zaraz się okaże.
Zabawne, że jeśli to była ona, to drugi raz w przeciągu 24h władowałaby się jej na plecy. Chociaż nie... tym razem chciała zaparkować trzy metry od niej, żeby mieć zakres legitnego pojedynku, tak na zaś, jakby gdzieś umieściła wokół siebie obronne runy czy inne gówno.
Translokacja IV na ewentualne wytrącenie różdżki z dłoni, jeśli takową dostrzegę.
Rzut PO 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 92
Sukces!
Sukces!