24.06.2024, 15:33 ✶
Nie dostrzegła, czy Charlesowi spodobała się ta uwaga. Nie zwróciła w tym całym zamieszaniu na to żadnej uwagi, bo była całkowicie pochłonięta tym, co działo się na scenie. Być może gdyby dostrzegła jakiś grymas u mężczyzny, to by przemyślała tę znajomość, ale tak... Po prostu wlepiała ślepia w Atreusa, Sophie i jej wybranka. Oraz Roberta? Olivia uniosła brwi.
- No przecież nie zamierzam w niego miotnąć zaklęciem, po prostu jestem przygotowana na to, że może skrzywdzić twoją kuzynkę - powiedziała, zerkając na dłoń, która chwyciła ją za rękę. Poluzowała nieco uścisk na różdżce, ale nie dlatego, że Charles jej to powiedział, a dlatego, że starzy Mulciber szedł w stronę sceny. - Twój wuj chyba się tym zajmuje. Ja pierdolę, ale gnój. Biedna ta mała.
Powiedziała, ostrożnie chowając różdżkę. Sięgnęła po piwo i upiła łyk. W tym wszystkim było jej cholernie żal Mulciberówny, bo podejrzewała już, jakie plotki będą krążyć o tym widowisku.
- Tak, na pewno się nauczy, ale czy przez to nie będzie miała problemów? Wiesz, zaraz ktoś napisze o tym artykuł czy inne gówno i jej się oberwie. A przecież nic nie zrobiła. Chyba że twój wuj uratuje sytuację - mruknęła, mrużąc oczy. Nie słyszała, co mówił Robert, chociaż znajdowała się z Charlesem dość blisko sceny. Ale nie dziwiła się, że postanowił zareagować - gdyby miała dziecko, sama by tak reagowała. Minus to upokorzenie wcześniejsze.