24.06.2024, 22:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.06.2024, 22:07 przez Jonathan Selwyn.)
– Nie przejmuj się. Następnym razem nam się uda. Sam mogłem pomyśleć i zapytać – odpowiedział chrześniakowi w głowie zastanawiając się już, czy Jessiemu bardzo zależało na tych pistacjowych croissantach, czy tylko tak mówił. Bo jeśli mu zależało, to był zdeterminowany, by rzeczywiście poprosić kawiarnię o wcześniejszą rezerwację, a jeśli nie to… No dobra. Nie będzie się z tym kłopotać. Po prostu napisze do lokalu i zamówi pudełko wypieków do domu rodziny Kelly, tak na wszelki wypadek, aby nie rozczarować Jessiego. Tak będzie najlepiej. Albo i dwa pudełka.
Na historię o klątwie roześmiał się szczerze.
– W takim razie chyba miałeś ostatnio w pracy ciekawiej niż u nas – stwierdził rozbawiony, a następnie chwilę pomyślał nad odpowiedzią na jego pytanie. — W biurze wszystko dobrze. Rita sprawuje się świetnie, obawiam się jednak, że nawet gdyby spróbowała roznieść całe Ministerstwo Magii, to i tak nie przebilaby twojej matki, która na kursie w Wizengamocie raz tak się wkurzyła na jednego współpracownika, że przywołała ducha jego babci, aby poznać wszystkie żenujące historie z jego dzieciństwa.
Jonathan absolutnie nie był jakkolwiek rozczarowany tym, że Jessie wybrał inną drogę zawodową, niż jego siostra. Miał w końcu do tego prawo, a kim on był, by narzucać dzieciakom, które przecież traktował jak własną rodzinę, jak ma wyglądać ich życie? Byle tylko młody Kelly nie zostawał czarnoksiężnikiem. Tego Selwyn już mógłby nie przeżyć, ale i tak wysyłałby mu prezenty na urodziny, nawet do Azkabanu. Lub kazałby zreformować cały Azkaban, by chrześniakowi było tam wygodniej.
Uśmiechnął się. Chyba rzeczywiście Charlotte lepiej radziła sobie z faktem, że jej dzieci były już dorosłe.
– No dobrze młody – powiedział rozbawiony przystając na chwilę przy kamiennym moście. – Nie powiem, że komplement nie trafiony, bo oczywiście trafiony i spokojnie z genami matki, też będziesz tak dobrze wyglądał w naszym wieku, ale jest coś co chcesz, że tak chwalisz mój wygląd, czy tak po prostu? – Żartował oczywiście.
Na historię o klątwie roześmiał się szczerze.
– W takim razie chyba miałeś ostatnio w pracy ciekawiej niż u nas – stwierdził rozbawiony, a następnie chwilę pomyślał nad odpowiedzią na jego pytanie. — W biurze wszystko dobrze. Rita sprawuje się świetnie, obawiam się jednak, że nawet gdyby spróbowała roznieść całe Ministerstwo Magii, to i tak nie przebilaby twojej matki, która na kursie w Wizengamocie raz tak się wkurzyła na jednego współpracownika, że przywołała ducha jego babci, aby poznać wszystkie żenujące historie z jego dzieciństwa.
Jonathan absolutnie nie był jakkolwiek rozczarowany tym, że Jessie wybrał inną drogę zawodową, niż jego siostra. Miał w końcu do tego prawo, a kim on był, by narzucać dzieciakom, które przecież traktował jak własną rodzinę, jak ma wyglądać ich życie? Byle tylko młody Kelly nie zostawał czarnoksiężnikiem. Tego Selwyn już mógłby nie przeżyć, ale i tak wysyłałby mu prezenty na urodziny, nawet do Azkabanu. Lub kazałby zreformować cały Azkaban, by chrześniakowi było tam wygodniej.
Uśmiechnął się. Chyba rzeczywiście Charlotte lepiej radziła sobie z faktem, że jej dzieci były już dorosłe.
– No dobrze młody – powiedział rozbawiony przystając na chwilę przy kamiennym moście. – Nie powiem, że komplement nie trafiony, bo oczywiście trafiony i spokojnie z genami matki, też będziesz tak dobrze wyglądał w naszym wieku, ale jest coś co chcesz, że tak chwalisz mój wygląd, czy tak po prostu? – Żartował oczywiście.