25.06.2024, 03:48 ✶
Atreus nie miał pojęcia co było między Patrickiem, Brenną i Sebastianem, ale wiedział że nie chce brać w tym udziału. A w szczególności nie teraz, kiedy wszyscy byli zmęczeni, on z Patrickiem mieli przeorane głowy przez to, jak kryształowa czaszka próbowała się bronić, a do tego znajdowali się w tym zrujnowanym kościółku.
Potarł zmęczony nasadę nosa, zastanawiając się za jakie właściwie grzechy, a potem zgasił niedopałek papierosa o najbliższą ścianę.
- Czyli nikt, z kim moglibyśmy się skontaktować - podsumował, bo któregokolwiek Prewetta nie miała tutaj na myśli, to nie przypominał sobie żeby jakimś z nich był w stanie rozmawiać falami.
- Zdaję sobie sprawę - znowu zwrócił się do Brenny. - że nie są to idealne warunki, ale po prostu zabezpieczmy tę czaszkę. O ile pan Trelawney nie nosi przy sobie jakiejś zmyślnej skrzynki, to pozostają nam zaklęcia. A jeśli stąd wyjdziemy i okaże się że tam jednak coś jest, zanim ją zabezpieczymy, równie dobrze może nam coś tutaj pierdolnąć - był zmęczony, ale mimo wszystko spokojny. Podszedł też zaraz do Sebastiana i jeśli nikt się nie kwapił, poprosił o instrukcje, chcąc razem z nim zaekranować artefakt, żeby było szybciej.
- My - przytaknął Patrickowi, kiedy ten zaczął podsumowywać kto co mógł zrobić. - Odstawimy, a potem wrócimy - bo nawet jeśli w głowie dudniło od paru ostatnich godzin, nawet jeśli był zmęczony, nie miał zamiaru rozsiąść się na dupsku, kiedy tylko znajdzie się w Ministerstwie. No chyba, że coś ważnego go miało tam zatrzymać na dłużej.
Potarł zmęczony nasadę nosa, zastanawiając się za jakie właściwie grzechy, a potem zgasił niedopałek papierosa o najbliższą ścianę.
- Czyli nikt, z kim moglibyśmy się skontaktować - podsumował, bo któregokolwiek Prewetta nie miała tutaj na myśli, to nie przypominał sobie żeby jakimś z nich był w stanie rozmawiać falami.
- Zdaję sobie sprawę - znowu zwrócił się do Brenny. - że nie są to idealne warunki, ale po prostu zabezpieczmy tę czaszkę. O ile pan Trelawney nie nosi przy sobie jakiejś zmyślnej skrzynki, to pozostają nam zaklęcia. A jeśli stąd wyjdziemy i okaże się że tam jednak coś jest, zanim ją zabezpieczymy, równie dobrze może nam coś tutaj pierdolnąć - był zmęczony, ale mimo wszystko spokojny. Podszedł też zaraz do Sebastiana i jeśli nikt się nie kwapił, poprosił o instrukcje, chcąc razem z nim zaekranować artefakt, żeby było szybciej.
- My - przytaknął Patrickowi, kiedy ten zaczął podsumowywać kto co mógł zrobić. - Odstawimy, a potem wrócimy - bo nawet jeśli w głowie dudniło od paru ostatnich godzin, nawet jeśli był zmęczony, nie miał zamiaru rozsiąść się na dupsku, kiedy tylko znajdzie się w Ministerstwie. No chyba, że coś ważnego go miało tam zatrzymać na dłużej.