25.06.2024, 12:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.06.2024, 12:54 przez Brenna Longbottom.)
– Przecież nie powiedziałam jaka to klątwa - odparła Brenna z niezmąconym spokojem, pozwalając, by wszystkie obelgi i gniewne słowa przeleciały koło jej uszu, a potem pochyliła się, by pozwolić pudlowi obwąchać swoją rękę i jeżeli tylko na to pozwolił, podrapać go za uchem. - Przykro mi Millie, marna ze mnie aktorka.
To znaczy w takich sytuacjach. Bo kiedy trzeba było udawać coś podczas pracy, to szło jej znacznie lepiej, zwłaszcza kiedy w grę wchodziło pozowanie na kogoś absolutnie durnego - do tego, ktoś mógłby powiedzieć, miała prawdziwie naturalny talent.
– Myślę, że Basilius miał po prostu pecha do kobiet. Natyka się na same wariatki, i my chyba też w te wariatki się wliczamy – stwierdziła (bo wspomniała akurat Francescę), pakując się zaraz za Millie do środka, bo rzecz jasna nie planowała pozwolić, aby na przykład uciekła jakimś oknem. - To nie działa w ten sposób – dodała łagodnie, widząc, jak Moody chwyta nagle Prewetta, bo po paru sekundach skojarzyła, że chyba ta usiłowała skorzystać z widmowidzenia. Nie wdawała się jednak w szczegóły (o kręgu, skupieniu i treningu, bo tak bez niego to Millie mogła spodziewać się głównie dość dziwacznych snów) i zamiast tego sięgnęła ku jej dłoniom, aby uwolnić koszulę Basiliusa z uścisku. I znowu wziąć Moody za rękę. Prowadzała znajomych za ręce bardzo często, ale w tym przypadku wynikało to trochę z obawy, że o zgrozo, Mildred mogłaby na przykład postanowić iść w jej ciele do Alastora Moody’ego. Alek Stała Czujność Moody nie dałby się przecież na to nabrać i Brenna nawet nie chciała sobie wyobrażać, jak wielkie powstałoby zamieszanie.
– Nie, skąd. Postanowiłyśmy zamienić się ciałami, żeby zapewniać ci nowe wyzwania zawodowe, bo zaczęłam się martwić, że możesz trochę się nudzić, skoro ostatnio nie dostarczałam ci jakichś straszliwie dziwnych przypadków – odparła Basiliusowi, uśmiechając się lekko. – To stało się jakieś pół godziny temu, na środku ulicy. Poltergeist wyleciał z uliczki i… śmiał się jak żaba. No dobrze, nie aż tak jak żaba jak pan Ferdynand, ale prawie, i już wiedziałam, że coś będzie nie tak, owiał nas wiatr, zamknęłam oczy… i jak je otworzyłam, to byłam Millie, a Millie była mną. I bardzo chciałabym być znowu sobą, bo trochę ta zamiana może wywołać popłochu, i mam takie wrażenie, że nasi bracia nie byliby z niej zadowoleni. Jeśli są jakieś efekty uboczne, poza tym no, najbardziej oczywistym, że nie mamy swoich ciał, to ich nie zauważyłam.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.