25.06.2024, 17:44 ✶
Wezwanie z samego rana do biura szefa z reguły nie było czymś miłym. Co prawda znała mężczyznę od wczesnych lat młodzieńczych, kiedy to odwiedzał rodziców, swoich przyjaciół, w rezydencji. Teraz, jako urzędniczka w jego oddziale, nie mogła sobie pozwolić na tyle radosnej swobody, co wcześniej. Zanim w ogóle ruszyła w kierunku gabinetu, kilka razy sprawdziła, czy jej ubiór spełnia wszelkie wymogi i czy prezentuje się odpowiednio do swojej pozycji. Spodziewała się spotkania z przedstawicielem innego kraju, kolejną batalią tłumaczki pomiędzy dwoma twardymi stanowiskami, nie chcącymi odpuścić ani jednego ze swoich oczekiwań. Ze swojego biurka zabrała notes oraz samopiszące pióro, tak dla spokoju ducha. Tuż przed samymi drzwiami zaczerpnęła parę razy głębszy wdech, próbując jak najskuteczniej uspokoić swoje rozpędzone serce. Trzykrotny stukot kostek o odrzwia oznajmił, że jest gotowa do wejścia.
Po uzyskaniu zgody, powoli otworzyła drzwi i szybkim ruchem gałek ocznych objechała gabinet. Widząc samego Shafiq'a, na jej mimice twarzy zabłąkała się nuta zaniepokojenia. Przyszła za szybko, czy może się spóźniła? - Dzień dobry, Panie Wujku. - przywitała się po zamknięciu drzwi. To określenie, jakie nadała mężczyźnie w wieku dziesięciu lat, dość dobrze oddawało bliskość relacji. Jako nastolatka faktycznie traktowała go jako wujka, niekiedy stanowiącego lepszą podporę niż faktyczna rodzina. Swoją obecność zawdzięczała właśnie jemu, jako osobie, która pomogła przetrwać bardzo trudny okres. - Dziękuje, u mnie wszystko w porządku, a u Pana? - skłoniła się lekko w podzięce i obdarzyła mężczyznę uśmiechem. Co prawda faktyczny stan jej samopoczucia był inny, ale nie zwykła dzielić się błahymi problemami. Szczególnie, kiedy zapowiadało się na coś poważniejszego. - Jeżeli bym mogła, to poproszę herbatę. - odpowiedziała, po czym usiadła na wskazanym miejscu.
Sięgnęła po podsuniętą gazetę i przeleciała po niej wzrokiem. Zawalona stosem papierów nie miała zbytnio czasu na czytanie gazet, nawet kiedy jakiś zabłąkany egzemplarz lądował na jej biurku. Niejednokrotnie była zacofana z bieżącymi wydarzeniami, tak jak w chwili obecnej. - Obawiam się, że nie. - odparła, po czym wczytała się w artykuł. Już sam tytuł wywołał w niej widoczne zmieszane uczucia, a im dalej czytała, tym jej mimika stawała się co raz bardziej twórcza. Zdecydowanie nie tego się spodziewała. Podniosła wzrok znad gazety na swojego szefa, a w jej oczach można było dostrzec widoczne zaniepokojenie. Póki co milczała, próbując sobie poukładać wyczytane rzeczy w głowie. Ktoś ich sprzedał, ale kto?
Po uzyskaniu zgody, powoli otworzyła drzwi i szybkim ruchem gałek ocznych objechała gabinet. Widząc samego Shafiq'a, na jej mimice twarzy zabłąkała się nuta zaniepokojenia. Przyszła za szybko, czy może się spóźniła? - Dzień dobry, Panie Wujku. - przywitała się po zamknięciu drzwi. To określenie, jakie nadała mężczyźnie w wieku dziesięciu lat, dość dobrze oddawało bliskość relacji. Jako nastolatka faktycznie traktowała go jako wujka, niekiedy stanowiącego lepszą podporę niż faktyczna rodzina. Swoją obecność zawdzięczała właśnie jemu, jako osobie, która pomogła przetrwać bardzo trudny okres. - Dziękuje, u mnie wszystko w porządku, a u Pana? - skłoniła się lekko w podzięce i obdarzyła mężczyznę uśmiechem. Co prawda faktyczny stan jej samopoczucia był inny, ale nie zwykła dzielić się błahymi problemami. Szczególnie, kiedy zapowiadało się na coś poważniejszego. - Jeżeli bym mogła, to poproszę herbatę. - odpowiedziała, po czym usiadła na wskazanym miejscu.
Sięgnęła po podsuniętą gazetę i przeleciała po niej wzrokiem. Zawalona stosem papierów nie miała zbytnio czasu na czytanie gazet, nawet kiedy jakiś zabłąkany egzemplarz lądował na jej biurku. Niejednokrotnie była zacofana z bieżącymi wydarzeniami, tak jak w chwili obecnej. - Obawiam się, że nie. - odparła, po czym wczytała się w artykuł. Już sam tytuł wywołał w niej widoczne zmieszane uczucia, a im dalej czytała, tym jej mimika stawała się co raz bardziej twórcza. Zdecydowanie nie tego się spodziewała. Podniosła wzrok znad gazety na swojego szefa, a w jej oczach można było dostrzec widoczne zaniepokojenie. Póki co milczała, próbując sobie poukładać wyczytane rzeczy w głowie. Ktoś ich sprzedał, ale kto?