Kiedy Cynthia odsunęła się, dała mu możliwość samodzielnego obejrzenia naciętego miejsca trupa przy tchawicy. Aby mógł również dokładniej się przyjrzeć skażonemu miejscu przez truciznę, czy klątwę. Cokolwiek to było, cokolwiek tego mężczyznę zabiło.
Panna Flint podzielała opinię, przyznając iż również nad tym się zastanawiała. Współpraca między nimi była owocna. Dzielili się swoją pasją i zawodem wspólnie, choć przebywając w innych departamentach o podobnym kierunku zawodowym, w którym był wspólny łącznik związany ze śmiercią.
Oczekując odpowiedzi na temat znalezienia ciała trupa, Travers dokładniej przyglądał się wnętrza ran. Być może starając się przy szyi znaleźć coś jeszcze. Obejrzał także okolice szyi, w upewnieniu czy uduszenie faktycznie nie miało dodatkowego podłoża fizycznej przemocy. Bywa i tak, że ktoś mógł czarodzieja pierw zabić z użyciem siły, a potem upozorować nieszczęśliwy wypadek.
Kiedy usłyszał wstępną treść, coś mu nie pasowało. Podniósł głowę i spojrzał na Cynthię. "W budynku znajdował się spalony budynek? Jaki cymbał w Departamencie Prawa pisze takie raporty?" – pomyślał, skupiając uwagę na czytanych przez Flint fragmentach zdarzenia. O ile zrozumieć można taki przypadek w świecie mugolskim, aby budynek czarodzieja ukryć w budynkach mugolskich, to jaki miałoby to sens, tworzyć coś takiego w magicznych dzielnicach Londynu? Zamieszkanych tylko przez czarodziei?
Zdjął rękawiczki i wyrzucił, przyjmując od Cynthii teczkę z raportowym opisem śmierci tego nieszczęśnika.- Jeżeli kara, musiał komuś podpaść. Być dłużnikiem. Albo szlamolubcą, zdrajcą krwi? Lecz jeżeli to nie jest robota śmierciożercy. To te dwa przypadki odpadają.
Wyrażał na głos przypuszczenia, ale widocznie mieli za mało informacji na temat tego truposza. Zagłębił się więc w czytanie całości od początku. Ale nie omieszkał, zacząć inny temat.
- Mam wrażenie, że ten raport spisywany był przez jakiegoś amatora. Aurorzy i Brygadziści są czymś innym zajęci?
Nie, żeby miał krytykować ich pracę. Zdawał sobie sprawę z tego, że mieli sporo na głowie. Ciekaw był jedynie, jak poważne sprawy zaprzątały ich głowę. Czy Cynthia zasłyszała coś choćby o sprawie Greybacka? Czy ta sprawa była poruszana w tym Departamencie? Nie pytał wprost. Na razie badał teren ogólnikowo.