25.06.2024, 21:29 ✶
Chyba go popierdoliło z tym pomysłem o zakupie konia. Słysząc tę odpowiedź, Nicholas spojrzał na niego, jakby myślał, że Rodolphusowi na łeb siadło.
- Chyba żartujesz. Co ja z nim zrobię?Jeżeli Rodolphusa bawiła wcześniejsza odpowiedź Nicholasa, mógł się zaśmiać, jakoś to okazać. Nicholasa nie ruszało to, że on sam na żartach się nie znał. Choć może próbował? Brał większość rzeczy na poważnie. Ale to poniekąd podtrzymał. Bowiem nie czekając na odpowiedź, kącik ust uniósł lekko w górę ku lekkiemu uśmiechowi.
- Popierdoliło cię.
Odniósł się jeszcze do tego pomysłu. Co z tego, że Rodolphusa było stać na zakup konia, skoro Nicholasa nie będzie stać na utrzymanie zwierzęcia? Gdzie miałby go trzymać? W sypialni? W Little Hangleton też nie miał warunków na takiego typu zwierzęta. Już prędzej by wziął jakiegoś psa.
Usiadł w końcu obok Rodolphusa, nie spodziewał się gestu, jaki współlokator wykona. Że swoją dłoń, położy na jego. Nicholas nie zabierał swojej. Wzrokiem powędrował na twarz Lestrange’a, patrząc przez parę sekund w jego oczy. Aż w końcu oderwał spojrzenie, kierując przed siebie na wnętrze salonu, połączonego z kuchnią. Zapytał o badania jego rodziny, wysłuchawszy odpowiedzi.
- Rozumiem.Odparł krótko.
W pewnym momencie, jak Lestrange gładził jego wierzch dłoni, Travers swoją zacisnął lekko na jego palcach. Nie miał nic przeciwko temu gestowi.
- Idziesz na wesele Blacka i Rookwood?
Zapytał od tak, z ciekawości. Zbliżający się ślub Perseusa i Vespery nie był tajemnicą. Dało się nie raz usłyszeć jakieś plotkowanie czy przekazywanie informacji o ich zaręczynach i nadchodzącej uroczystości. I choć najpewniej wszyscy czystokrwiści dostali zaproszenia, Nicholas najchętniej to by poszedł na pogrzeby niż na śluby.