28.06.2024, 21:23 ✶
To było w pewien sposób rozczulające.
Desmond chyba próbował grać z nią w mentalne szachy, podczas gdy ona sama nie wiedziała, jak zachowa się za chwilę. Była emocjonalnym rozbitkiem na morzu szaleństwa; bezustannie się poddawała, by po chwili zapierać się i z całych sił płynąć dalej.
— Uzurpować, to możesz sobie prawo do drogi gminnej — parsknęła nieco poirytowana upartością chłopaka — Nie boisz się, że Oleander powie coś, co sprawi, że cię przestanę lubić? Chciałbyś, żebym wydała na ciebie wyrok bez poznania twojej perspektywy?
Być może ten argument sprawdziłby się w sądzie, ale czy przecież życie nie było bezustanną jurysdykcją? Ocenianie przez przechodniów na ulicy, przez klientów i, co najbardziej bolesne, przez własną rodzinę było częścią codzienności Severine. Gdziekolwiek się nie udała, miała wrażenie, że patrzą na nią; słyszała przecież, jak z fałszywym współczuciem szepta się o niej, że jest wyjątkowo brzydką Crouchówną bez szansy na zamążpójście.
— Trzydzieści tysięcy — rzuciła półżartem, bo przecież nie spodziewała się, że młody Malfoy będzie dysponował taką sumą pieniędzy. Nawet najdroższy czarodziej Wielkiej Brytanii nie był tyle wart. — Daj sobie spokój, nie biorę kota w worku.
Jeśli miała być czyimś adwokatem, musiała wiedzieć wszystko. To była jej żelazna zasada, której kurczowo się trzymała, nawet w sferze prywatnej. Większej idiotki (niż była) nie da się z siebie zrobić, wplątując się w nieznane...
...za to Desmond zdawał się mieć zupełne inne podejście z próbowaniem nowego.
— Możesz to zjeść — wzruszyła ramionami, a potem zdała sobie sprawę z tego, że dzieciak może rzeczywiście go zrobić, dlatego natychmiast się zreflektowała — Żartowałam. To, które mam jest tylko do palenia. Można też przyjmować je inaczej, ale z własnego doświadczenia wiem, że najszybsze i najintensywniejsze doznania są po paleniu.
Desmond chyba próbował grać z nią w mentalne szachy, podczas gdy ona sama nie wiedziała, jak zachowa się za chwilę. Była emocjonalnym rozbitkiem na morzu szaleństwa; bezustannie się poddawała, by po chwili zapierać się i z całych sił płynąć dalej.
— Uzurpować, to możesz sobie prawo do drogi gminnej — parsknęła nieco poirytowana upartością chłopaka — Nie boisz się, że Oleander powie coś, co sprawi, że cię przestanę lubić? Chciałbyś, żebym wydała na ciebie wyrok bez poznania twojej perspektywy?
Być może ten argument sprawdziłby się w sądzie, ale czy przecież życie nie było bezustanną jurysdykcją? Ocenianie przez przechodniów na ulicy, przez klientów i, co najbardziej bolesne, przez własną rodzinę było częścią codzienności Severine. Gdziekolwiek się nie udała, miała wrażenie, że patrzą na nią; słyszała przecież, jak z fałszywym współczuciem szepta się o niej, że jest wyjątkowo brzydką Crouchówną bez szansy na zamążpójście.
— Trzydzieści tysięcy — rzuciła półżartem, bo przecież nie spodziewała się, że młody Malfoy będzie dysponował taką sumą pieniędzy. Nawet najdroższy czarodziej Wielkiej Brytanii nie był tyle wart. — Daj sobie spokój, nie biorę kota w worku.
Jeśli miała być czyimś adwokatem, musiała wiedzieć wszystko. To była jej żelazna zasada, której kurczowo się trzymała, nawet w sferze prywatnej. Większej idiotki (niż była) nie da się z siebie zrobić, wplątując się w nieznane...
...za to Desmond zdawał się mieć zupełne inne podejście z próbowaniem nowego.
— Możesz to zjeść — wzruszyła ramionami, a potem zdała sobie sprawę z tego, że dzieciak może rzeczywiście go zrobić, dlatego natychmiast się zreflektowała — Żartowałam. To, które mam jest tylko do palenia. Można też przyjmować je inaczej, ale z własnego doświadczenia wiem, że najszybsze i najintensywniejsze doznania są po paleniu.