Świeże powietrze było przyjemne, na dworze zdecydowanie myślało jej się łatwiej, niż w środku, gdzie co chwilę działy się jakieś nie do końca zaplanowane rzeczy. Miała wrażenie, że w ogrodzie jakoś łatwiej jej się panuje nad tym, co działo się wokół niej. Isaac otrzeźwiał, chyba faktycznie tego potrzebował, żeby nieco się ogarnąć.
- Tak, przyszłam z Erikiem. - Odpowiedziała na zadane przez niego pytanie. Mógł tego nie wiedzieć, ale Yaxley na takich spędach lubiła trzymać się znajomych twarzy, łatwiej jej było to przetrwać, gdy miała obok siebie życzliwe osoby. Longbottom był jej pierwszym wyborem, cóż, wiedziała, że raczej nie będzie miał partnerki, więc idealnie się składało. - Na tyle, na ile znam Erika, a wydaje mi się, że mogę stwierdzić, że całkiem dobrze, to nie sądzę, żeby miał problem z tym, że wyszłam na chwilę na zewnątrz, zresztą potrzebowałeś świeżego powietrza. - Była pewna, że co do tego by się zgodzili.
Oczywiście, że nie pogardziła jego piersiówką, szczególnie, że mogła mieć pewność iż alkohol, który się w niej znajdował nie był jednym z tych drinków, które miały namieszać. Pociągnęła z niej spory łyk, nie skrzywiła się przy tym wcale, widać, że była doświadczonym zawodnikiem, jeśli chodzi o wlewanie w siebie takich substancji.
Najwyraźniej Isaac nie zapominał o tym, że jest w pracy, bo zaprosił do zdjęcia kolejną parę, Yaxleyówna przeniosła na nią swój wzrok i coś jej nie stykało. Jak małżeństwo, skoro kobietą, która stała niedaleko niej była Eden Malfoy, znaczy nie Malfoy, ale ona nie przywykła do tego, że od jakiegoś czasu była Lestrange, nadal wiązała z kobietą jej panieńskie nazwisko, tak czy siak, Lestrange to jednak nie Mulciber. Dopiero wtedy przeniosła wzrok na jej partnera i cóż, nie był to William, może na stałe zamknęła go w piwnicy? Właściwie to nawet jej to nie dziwiło.
Zrobiło jej się cieplej, kiedy dokładnie przyjrzała się mężczyźnie, który towarzyszył Eden. Znała go, miał wątpliwą przyjemność poznać ją, kiedy znajdowała się w bardzo chujowym stanie na Nokturnie. Był to jeden z tych dni w życiu, o którym wolałaby zapomnieć. Tak naprawdę nie do końca pamiętała jak zakończyło się ich spotkanie, tyle, że Isaac już się do nich odezwał, nie miała szansy stąd spierdolić, ani zapaść się pod ziemią. Musiała jakoś sobie z tym poradzić.
- Eden, nie wiedziałam, że wymieniłaś męża. - Posłała kobiecie uśmiech, nie zabrzmiało to dobrze, ale nie miała nic złego na myśli. Nieco zestresowała się całą sytuacją, chociaż starała się po sobie nie dać znać, że coś jest nie tak.