- Nic, tak tylko pytam. - Wzruszyła jedynie ramionami. Wydawał się być zorientowany w temacie, stąd to dziwne założenie.Szybko jednak jej wyjaśnił, że jest jednak takim szczęśliwcem jak ona, który nie musiał się martwić losem swoich latorośli.
Cóż, jako, że złapała go za dłoń, to zaliczyli razem tę wycieczkę. Właściwie nie było w tej podróży nic nadzwyczajnego. Nie miała problemu z teleportacją, wylądowała więc bez żadnych ekscesów na miejscu docelowym, na dwóch nogach, całkiem pewnie. Puściła dłoń mężczyzny, gdy tylko aportowali się na miejscu. - Dzięki za podrzucenie. - Dodała jeszcze z uśmiechem na twarzy.
Dopiero wtedy rozejrzała się uważniej po okolicy. Mrugnęła dwa razy, kiedy zobaczyła dom. Czy on naprawdę był różowy? Kto postanowił postawić tutaj coś takiego brzydkiego?
Po chwili do jej uszu dotarł dźwięk bawiących się dzieci. Faktycznie to musiało być to miejsce. Wszystko na to wskazywało. Jeszcze chwila i wejdą do jaskini lwa. Przeniosła wzrok na mężczyznę, jakby chciała się jeszcze upewnić, że chce to zrobić, chyba jednak nie było już odwrotu. Najchętniej zapaliłaby jeszcze fajkę, ale może szkoda na to czasu, może lepiej wleźć tam jak najszybciej, i mieć to za sobą? Odetchnęła głęboko, szła za Thomasem, bo najwyraźniej znał drogę, wiedział gdzie są drzwi, nie był tu chyba pierwszy raz.
Kobieta wprowadziła ich do niewielkiego salonu, Gerry rozejrzała się uważnie po pomieszczeniu, w sumie nie wyróżniało się niczym, chyba tak wyglądały podobne miejsca, przynajmniej w jej wyobraźni, bo nie była jeszcze na etapie chodzenia po magicznych przedszkolach, czy klubach malucha, raczej nigdy nie będzie, bo należała do grona osób, które nie chciały mieć dzieci.
- Nie będzie już ucieczki. - Skomentowała jeszcze cicho słowa Thomasa, ale w końcu usiadła na jednym z dwóch foteli, jeszcze chwila, moment, a będzie miała to za sobą.
Nie spodziewała się tego, że pojawi się tu pięć kobiet, spojrzała pytająco na Figga, pięć to trochę dużo, jak na ich dwójkę. No nic, jakoś będzie musiała sobie z nimi poradzić. Mordowała bestie, powinna być w stanie przegadać te baby.
- Dzień dobry, przyszłam wyjaśnić pewną sprawę. Doszły mnie słuchy, że doszło do pewnego nieporozumienia. Mam nadzieję, że dzieciaczki zdrowe? - Próbowała zacząć grzecznie, żeby nie było.