26.06.2024, 14:02 ✶
Zafiksowana na jego ramieniu próbowała się skupić na widmowidzeniu, marszczyła nos, zrobiła zeza, ale nic... nic nie działało. Była tylko cisza.
Mildred poczuła się nagle tak szalenie zwyczajna, że aż zrobiło jej się przykro.
No bo nie chodził o to, że Brenna była zwyczajna. Wyczyniała z tym ciałem kosmosy, mogła morfować w wilka (kiedy chciała i to nie z powodu klątwy!) mogła czytać historię przedmiotów, a Millie? Przez twarz Brenny, znaczy Millie, przebrnęła cała fala skonfliktowanych ze sobą emocji, bo jednak miała ochotę na jakąś psotę, a jednak też by wróciła do siebie.
– Błagam, po prostu powiedz jej, że to odwracalne, bo moja głowa jej zaraz eksploduje z nerwów. – zabrała rękę zniechęcona dalszym próbowaniem i poszła do przestrzeni Bazyliszkowych, żeby posznakrać mu w lodówce w poszukiwaniu jakiegoś alkoholu.
– I kumam że Alka nie chcesz drażnić, ale Erikowi to nie wiem czego chcesz oszczędzać. Mogę... mogę założyć się, że ON by się skumał dopiero po godzinie. A jakbyśmy milczały to wcale. – burknęła do "dorosłych" rozwiązujących problemy.