Rodolphus nie krył się z tym, ze go popierdoliło. Nawet podzielił się pewną historią, o zamierzeniu kupna konia swojej kuzynce, która zakomunikowała o trzymaniu zwierzęcia na balkonie.
- Tutaj to nawet balkonu nie ma.Dodał od siebie, co jednak było dość zauważalne. Nicholas kupując to mieszkanie, nie potrzebował tego dodatku, z którego nie będzie użytkować. Zbędna dodatkowa przestrzeń. To mieszkanie ma służyć mu za nocleg i ewentualne przyjmowanie gości. Dom w Little Hangleton był jego stałym miejscem zamieszkania i pracy.
O ile szanował stworzenia wszelkiego pochodzenia, nie podjąłby się ich posiadania i hodowli. Nie miał na to czasu. Nie chciał też za bardzo nimi na siebie zwracać uwagę.
Testral. To stwierdzenie podobało się Nicholasowi. Okazał to pewniejszym uśmiechem. Hodowla testrali brzmiała interesująco.
- Umiesz przekonywać.Zgodził się z tym stwierdzeniem.
- Pomyślę o ich hodowli na emeryturze.
Dodał informacyjnie, jakoby nie powiedział nie, ale też i nie powiedział tak. Na emeryturze może znajdzie czas na zajęcie się tymi stworzeniami. A może i do tego czasu uda mu się zbadać je dokładniej. Tylko Ci co widzieli śmierć, są wstanie je dostrzec. Piękne.
Zapytał o wesele, gdyż zbliżało się coraz bardziej. A też wiedział, że Rodolphusowi nie było na rękę spotkać się z Bellatrix. To jedno z wielkich wydarzeń, na jakie czekały pary i dwie rodziny. Dzień, w którym się połączą i tak dalej. Męczarnia.
Mógłby mu współczuć, ale Nicholas sam był starszym z rodzeństwa w swojej rodzinie. Na razie miał spokój. Babka przestała go nękać listami, odkąd Theon zjawił się w domu i pokazał rodzinie, że żyje.
Interesujące, że konflikt związku Rodolphusa i Bellatrix nie został jeszcze rozwiązany. A jego rodzice o tym nic jeszcze nie wiedzieli. Pod tym względem było jasne, że i tak Rodolphus musi się pojawić na tym przyjęciu, sam. Członek jego rodziny został świadkiem pana młodego.
Podczas tej rozmowy Nicholas poczuł, jak Rodolphus zacisnął swoją dłoń na jego mocniej. A po chwili, przysunął do swoich ust. Czuły gest? Potrzeba wsparcia? Bliskości? Jakkolwiek to nazwać, Rodolphus widocznie potrzebował go obok.- Nie dowiesz się tego, jeżeli tam nie pójdziesz. Poza tym, nie masz pewności, czy wszyscy członkowie z Twojej wielkiej rodziny się tam pojawią. Z drugiej strony. Jeżeli pójdziesz, poobserwujesz innych. Może czegoś ciekawego się dowiesz?
Sugerował? Próbował pocieszyć? Uznać. udanie się na wesele jako misja zbadania otoczenia?