-Czy to powinien być dla ciebie powód do zmartwień? Sądziłem, że to dobrze, że ja i Rita mamy dobre relacje z wujami. W końcu to twoi przyjaciele i w ogóle. Sami wybraliście Jonathana na mojego chrzestnego - nie skarżył się, oczywiście, bo Jonathan jak najbardziej sprawdzał się w roli chrzestnego ojca. -Poza tym, dlaczego miałbym go przed tobą bronić? Wydaje mi się, że zna cię na tyle, by był w stanie poradzić sobie sam - w końcu z pewnością była jeszcze nie jedna zabawna bądź zawstydzająca historia o Charlotte, którą Jonathan znał, ale z jakiegokolwiek powodu nie podzielił się nią z chrześniakiem, a Charlotte z oczywistych powodów sama się nią nie chwaliła.
Miał wątpliwości co do tego "Nie zrobię mu przecież krzywdy", ale gdyby to był jedyny problem, nie martwiłby się tak bardzo. Martwił się, ponieważ istniała możliwość, że nałożona na grobowiec klątwa nie była jedynym zabezpieczeniem, który nałożono na miejsce spoczynku ghula. W środku mogło być coś więcej, o czym Charlotte mogła nie wiedzieć i to mogłoby wyrządzić jej krzywdę. Charlotte jednak zdawała się nie brać tego pod uwagę i to również martwiło Jessiego.
Nawet, jeśli uważała, że wsparcia nie potrzebowała.
-A ty byś chciała, żeby jakieś ciekawskie małolaty buszowały po twoim grobowcu? Albo chciałabyś, żebyśmy my pozwalali tak po prostu bezcześcić twoje zwłoki? - zadawał pytania z równą matce irytacją, bo nawet jeśli to dziwne zjawisko nie zepsuło mu planów na wieczór, to rośliny atakowały jego matkę i jego. Mało prawdopodobne, żeby kogoś to nie zirytowało.
Czy to było dziwne zjawisko po Beltane, czy faktycznie dodatkowe zabezpieczenie grobowca - czy miało to jakiekolwiek znaczenie? Zmieniało to cokolwiek w ich obecnej sytuacji? Jak dla Jessiego, niekoniecznie. Rośliny ich atakowały, a oni musieli się bronić.
Kształtowanie, żeby ogniem spalić chwasty
Akcja nieudana
Czający się przy jego nodze pęd nie umknął jego uwadze, ale był szybszy. Zanim Jessie zdążył wyczarować ogień, którym chciał spalić wredne chwasty, pęd owinął się wokół jego kostki i pociągnął go. Z krótki okrzykiem Jasper upadł na kamienną ścieżkę, niefortunnie uderzając potylicą o twarde podłoże, a pęd przeciągnął go w drugą stronę, oddalając od grobowca i matki.
Szlag!, zawołał w myślach, lekko zamroczony, i wycelował w roślinę, pętającą jego nogę.
Znowu na Kształtowanie, żeby magią ściąć zielsko
Sukces!