26.06.2024, 21:15 ✶
– Mm, dzięki, też mam nadzieję, że będzie dobrze, chociaż ona kocha miasto, a ja totalnie nie. Ale ponoć da się to jakoś pogodzić. Kominkami czy coś. – mruknął, ale nie poddał się czarnym myślom. Wszystko jakoś się ułoży, jakoś się dogadają, jakoś nauczy się w te wszystkie kompromisy i uda mu się dojść z tym związkiem do ładu i składu.
Podał Neilowi grabie nie dopytując o różdżkę i czarowanie. Sam nauczony był szacunku do pracy własnych mięśni, miał fach w spękanych godzinami z dłutem dłoniach i nikt nie mógł mu tego odebrać. Lubił też to zmęczenie w ciele po długim dniu spędzonym na budowie. Oczywiście wiele spraw szło szybciej, gdy człowiek umiał dobrze transmutować narzędzia, magia często jednak była zbyt toporna by ogarniać detaliczną robotę. Grabienie ścieżek mogło być po prostu przyjemniejsze, niż machanie różdżką. Pod tym względem w tych prostych czynnościach Samuel odnajdywał spokój i harmonię, odnajdywał przyjemność życia. Dzięki temu - paradoksalnie - mimo że był wychowany w dziczy, tak łatwo odnajdywał się w przemieszanej kulturze Doliny. Nie było dla niego problemem zrezygnować z magii. No chyba, że chodziło o transmutowanie się w zwierzę. Byłby szalenie niepocieszony, gdyby mu to odebrano, a bez różdżki... nie miał opcji tego uczynić.
– Nie wiem czy to tak działa. Mi się po alkoholu nigdy dobrze nie pracowało i uważam, że to nie w porządku, kiedy masz postawić ścianę i nie robisz jej prosto. A jeśli mają w domu problem, to chyba tą wódką też go nie rozwiążą hmm? Od niedawna jestem wielkim fanem rozmawiania. A już w ogóle rozmawianie i przytulanie jednocześnie! Ha! Trudniej krzyczeć na kogoś, kto Cie przytula. Odkryłem to niedawno. – Dzielił się swoją nowo nabytą wiedzą z Neilem, nie będąc pewnym, może chłopak o tym doskonale wiedział, może uczyli o tym w Hogwarcie, a on tak późno nadrabiał, jak miał te dwadzieścia pare lat. Był ciekaw czy to działa też na innych. Czy jakby kłócił się z Bee i ją przytulił to ona by też przestała na niego krzyczeć. Czy jeśli kogoś przytulasz i się wyrywa to trzeba go przytulać dalej do skutku, czy jednak puścić? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Schował narzędzia do szopki i wytarł ręce o jeansy.
– Huh, w sumie to długi dzień. Nie chcesz zajrzeć do Lizzy na moment? Obiecuję, tym razem nie będę zamieniać Ci notatnika! Winien Ci jestem to co piłeś wtedy i nie dokończyłeś. Nie lubię mieć długów, a nie zachowałem się wtedy wobec Ciebie... dobrze. – słowa przychodziły mu z trudem, ale nie dlatego że był zmieszany tylko realnie zastanawiał się które byłoby najdopowiedniejsze. Normalnie olałby całą sprawę, ale Ula powiedziała, że to nie było ok, że ludzi należy przepraszać, jak się zachowuje człowiek wobec nich nie ok. Nie był pewien też jak Neil zareaguje. Wspomnienie bitego szczeniaka powróciło, ale cóż, Sam o ile znał się na zranionych zwierzętach i na tym jak do nich podchodzić, tak na ludziach tego typu już nie bardzo.
Podał Neilowi grabie nie dopytując o różdżkę i czarowanie. Sam nauczony był szacunku do pracy własnych mięśni, miał fach w spękanych godzinami z dłutem dłoniach i nikt nie mógł mu tego odebrać. Lubił też to zmęczenie w ciele po długim dniu spędzonym na budowie. Oczywiście wiele spraw szło szybciej, gdy człowiek umiał dobrze transmutować narzędzia, magia często jednak była zbyt toporna by ogarniać detaliczną robotę. Grabienie ścieżek mogło być po prostu przyjemniejsze, niż machanie różdżką. Pod tym względem w tych prostych czynnościach Samuel odnajdywał spokój i harmonię, odnajdywał przyjemność życia. Dzięki temu - paradoksalnie - mimo że był wychowany w dziczy, tak łatwo odnajdywał się w przemieszanej kulturze Doliny. Nie było dla niego problemem zrezygnować z magii. No chyba, że chodziło o transmutowanie się w zwierzę. Byłby szalenie niepocieszony, gdyby mu to odebrano, a bez różdżki... nie miał opcji tego uczynić.
– Nie wiem czy to tak działa. Mi się po alkoholu nigdy dobrze nie pracowało i uważam, że to nie w porządku, kiedy masz postawić ścianę i nie robisz jej prosto. A jeśli mają w domu problem, to chyba tą wódką też go nie rozwiążą hmm? Od niedawna jestem wielkim fanem rozmawiania. A już w ogóle rozmawianie i przytulanie jednocześnie! Ha! Trudniej krzyczeć na kogoś, kto Cie przytula. Odkryłem to niedawno. – Dzielił się swoją nowo nabytą wiedzą z Neilem, nie będąc pewnym, może chłopak o tym doskonale wiedział, może uczyli o tym w Hogwarcie, a on tak późno nadrabiał, jak miał te dwadzieścia pare lat. Był ciekaw czy to działa też na innych. Czy jakby kłócił się z Bee i ją przytulił to ona by też przestała na niego krzyczeć. Czy jeśli kogoś przytulasz i się wyrywa to trzeba go przytulać dalej do skutku, czy jednak puścić? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Schował narzędzia do szopki i wytarł ręce o jeansy.
– Huh, w sumie to długi dzień. Nie chcesz zajrzeć do Lizzy na moment? Obiecuję, tym razem nie będę zamieniać Ci notatnika! Winien Ci jestem to co piłeś wtedy i nie dokończyłeś. Nie lubię mieć długów, a nie zachowałem się wtedy wobec Ciebie... dobrze. – słowa przychodziły mu z trudem, ale nie dlatego że był zmieszany tylko realnie zastanawiał się które byłoby najdopowiedniejsze. Normalnie olałby całą sprawę, ale Ula powiedziała, że to nie było ok, że ludzi należy przepraszać, jak się zachowuje człowiek wobec nich nie ok. Nie był pewien też jak Neil zareaguje. Wspomnienie bitego szczeniaka powróciło, ale cóż, Sam o ile znał się na zranionych zwierzętach i na tym jak do nich podchodzić, tak na ludziach tego typu już nie bardzo.