27.06.2024, 22:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2024, 22:38 przez Erik Longbottom.)
Gdyby Erik znajdował się pośród licznie zgromadzonej na sali gawiedzi, zapewne postrzegałby Phoenix w kategorii dzikiej bestii. Europejskiej wilczycy, egzotycznego jaguara czy czarnej jak noc pumy, która mogła w każdej chwili oderwać człowiekowi ramię i pozostawić resztę ciała na pastwę natury, a w tym też i innym zwierząt. Czy gdyby poddał się teraz jej woli, skończyłby jako jedyna ofiara? A może odrzuciłaby go zaraz jak zabawkę, aby szukać kolejnego rywala, na którym mogłaby wyładować swoje frustracje.
Złość nie była dobrym przewodnikiem; młodym czarodziejom i czarownicom wmawiano to już od pierwszych lat nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Chociaż ich magiczne zdolności były w dużej mierze manifestacją ich emocji opruszoną iskierkami mistycznej siły, tak raczej zachęcano, aby młode pokolenie skupiało się na tym, co dobre i sprawiedliwe, zamiast wchodzić po szyję do basenu swych najgorszych uczuć, licząc, że te pomogą wymierzyć przeciwnikowi kolejny cios.
Przeklął siarczyście, gdy siła zaklęcia kobiety przekroczyła jego własną, praktycznie kompletnie anulując efekty magii transmutującej. Zbyt nieprzewidywalna, pomyślał z niezadowoleniem. Za grosz ogłady. Za grosz wyczucia. Napędzana ambicją, chęcią zwycięstwa i wywalczenia wyższości swych idei za pomocą kilku ruchów różdżki. Jak daleko mogłaby zajść, gdyby... Nie miał nawet szansy, aby głębiej się nad tym zastanowić, bo zaraz smagnął go po policzku zaklęty bicz. To na szczęście nie powstrzymało go przed ukształtowaniem kolejnego czaru.
Różdżka Phoenix wypadła z jej dłoni, a to z kolei otwierało Erikowi pole do kolejnego manewru. Krok pierwszy: zmniejszyć widoczność. Wyczarowana chmura ciemnej mgły powinna wystarczyć. A co dalej... Accio, pomyślał, celując swoją różdżką w stronę hebanowej broni panny Black. Szarpnął za rączkę, licząc, że różdżka przeciwniczki potoczy się w jego stronę i wyląduje tuż przy bucie.
Złość nie była dobrym przewodnikiem; młodym czarodziejom i czarownicom wmawiano to już od pierwszych lat nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Chociaż ich magiczne zdolności były w dużej mierze manifestacją ich emocji opruszoną iskierkami mistycznej siły, tak raczej zachęcano, aby młode pokolenie skupiało się na tym, co dobre i sprawiedliwe, zamiast wchodzić po szyję do basenu swych najgorszych uczuć, licząc, że te pomogą wymierzyć przeciwnikowi kolejny cios.
Przeklął siarczyście, gdy siła zaklęcia kobiety przekroczyła jego własną, praktycznie kompletnie anulując efekty magii transmutującej. Zbyt nieprzewidywalna, pomyślał z niezadowoleniem. Za grosz ogłady. Za grosz wyczucia. Napędzana ambicją, chęcią zwycięstwa i wywalczenia wyższości swych idei za pomocą kilku ruchów różdżki. Jak daleko mogłaby zajść, gdyby... Nie miał nawet szansy, aby głębiej się nad tym zastanowić, bo zaraz smagnął go po policzku zaklęty bicz. To na szczęście nie powstrzymało go przed ukształtowaniem kolejnego czaru.
Różdżka Phoenix wypadła z jej dłoni, a to z kolei otwierało Erikowi pole do kolejnego manewru. Krok pierwszy: zmniejszyć widoczność. Wyczarowana chmura ciemnej mgły powinna wystarczyć. A co dalej... Accio, pomyślał, celując swoją różdżką w stronę hebanowej broni panny Black. Szarpnął za rączkę, licząc, że różdżka przeciwniczki potoczy się w jego stronę i wyląduje tuż przy bucie.
(Kształtowanie) Wyczarowanie zasłony z ciemnej mgły wokół Phoenix
Rzut PO 1d100 - 45
Sukces!
Sukces!
(Translokacja) Przemieszczenie różdżki Phoenix do stóp Erika
Rzut N 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞