28.06.2024, 01:12 ✶
Skrzywił się delikatnie, bo Robert teraz odstawiał jakiś cyrk, który niekoniecznie mu się podobał. Rzucał się, nie wiadomo o co (no dobra, wiadomo, ale już nie przesadzajmy) i Atreus już miał się go pytać grzecznie, co go łączyło ze Stanelyem bo to jego rodzina przecież była, ale towarzyszący mu auror się wtrącił.
Nie porywał młodych dziewcząt, no to ulga, szkoda tylko że to brzmiało jakby było to najmniejsze z jego przewinień. I co to miało w ogóle być? Tego typu zapewnienia niby działały na jakichś rodziców, zmartwionych o dobro swoich pociech? Bulstrode uniósł brwi, zerkając na Roberta - na jego miejscu zrobiłby z tego jeszcze większą chryje, a przynajmniej z przyjemnością patrzyłby, jak Mulciber urządza tu coś takiego.
A potem, potem Atreus parsknął jakby rozbawiony.
- Nie martw się Robercie, jestem pewien że moi współpracownicy znajdą Sophie raz dwa - uśmiechnął się do Mulcibera grzecznie, ale z jakimś złośliwym podtekstem, klepiąc go po ramieniu. Jednak ten ledwo zauważalny w uśmiechu grymas, nie był skierowany do niego. Oczywiście, że młoda wróci do domu co najwyżej odesłana przez Stanleya, bo obecni tutaj aurorzy mogli sobie co najwyżej nabazgrać w notesach że Borgin był, wszedł na scenę i się z niej łaskawie teleportował kiedy zobaczył że najwyraźniej jego przyjaciel nie zamierzał być dzisiaj aż tak wobec niego przyjacielski jak zawsze. - Lorien - uśmiechnął się do kobiety już nieco mniej sztywno. - Przepraszam was, ale mam do napisania raport - ale przede wszystkim to musiał zapalić. Odwrócił się od nich, powoli idąc w kierunku drzwi i klepiąc się jednocześnie po kieszeniach, aż wreszcie wyciągnął papierosy. Wypalił jednego przed Dziurawym Kotłem i jeśli nikt jeszcze nic od niego nie chciał, teleportował się z Pokątnej.
Nie porywał młodych dziewcząt, no to ulga, szkoda tylko że to brzmiało jakby było to najmniejsze z jego przewinień. I co to miało w ogóle być? Tego typu zapewnienia niby działały na jakichś rodziców, zmartwionych o dobro swoich pociech? Bulstrode uniósł brwi, zerkając na Roberta - na jego miejscu zrobiłby z tego jeszcze większą chryje, a przynajmniej z przyjemnością patrzyłby, jak Mulciber urządza tu coś takiego.
A potem, potem Atreus parsknął jakby rozbawiony.
- Nie martw się Robercie, jestem pewien że moi współpracownicy znajdą Sophie raz dwa - uśmiechnął się do Mulcibera grzecznie, ale z jakimś złośliwym podtekstem, klepiąc go po ramieniu. Jednak ten ledwo zauważalny w uśmiechu grymas, nie był skierowany do niego. Oczywiście, że młoda wróci do domu co najwyżej odesłana przez Stanleya, bo obecni tutaj aurorzy mogli sobie co najwyżej nabazgrać w notesach że Borgin był, wszedł na scenę i się z niej łaskawie teleportował kiedy zobaczył że najwyraźniej jego przyjaciel nie zamierzał być dzisiaj aż tak wobec niego przyjacielski jak zawsze. - Lorien - uśmiechnął się do kobiety już nieco mniej sztywno. - Przepraszam was, ale mam do napisania raport - ale przede wszystkim to musiał zapalić. Odwrócił się od nich, powoli idąc w kierunku drzwi i klepiąc się jednocześnie po kieszeniach, aż wreszcie wyciągnął papierosy. Wypalił jednego przed Dziurawym Kotłem i jeśli nikt jeszcze nic od niego nie chciał, teleportował się z Pokątnej.
Postać opuszcza sesję