28.06.2024, 23:37 ✶
Po części brak większych ingerencji ze strony Elliotta w ich potrójną więź była zbawieniem. Zarówno Erik, jak i Nora wnosili do niej wystarczająco dużo, co na pewno odczuwał także i Malfoy, toteż fakt, że akurat jemu udało się trzymać przez większość lata z dala od kłopotów niepotrzebnego stresu, był poniekąd pocieszający. Stanowił też swego rodzaju przypominajkę, że jednak są ludzie, którzy potrafią wieść w dobie kryzysu względnie normalne życie. Kto wie, może kiedyś ich dwójka też będzie mogła pochwalić się tego typu spokojem?
— Uff... Czyli jesteśmy kompletnie bezpieczni! — rzucił z uśmiechem, kiwając powoli głową na kolejne słowa panny Figg. Dobrze było słyszeć, że nie napotkała żadnych skutków ubocznych zerwania więzi w szpitalu. — Już myślałem, że przez to, jacy to nie jesteśmy wyjątkowi, zaproszą nas na jakieś dodatkowe testy. Dobrze, że jednak wszystko poszło zgodnie z planem. Jeszcze tego by nam brakowało - zostać królikami doświadczalnymi Szpitala św. Munga.
Wprawdzie wątpił, aby zamknęli ich w izolatce, aby dokładniej zbadać efekty rytuału miłosnego, jednak nie wykluczał, że paru uzdrowicieli bardzo chętnie zapisałoby ich na regularne konsultacje, aby sprawdzić, czy magia kowenu nie odcisnęła na nich jakiegoś śladu. Co za czasy... Rytuały działają dwa razy mocniej niż zazwyczaj, ludzie wchodzą do Limbo, skomentował bezgłośnie.
— Wiesz... Zawsze byłem zapalonym miłośnikiem teorii, że w końcu przyjdzie twój czas, żebyś sobie kogoś znalazła — przyznał, uśmiechając się przebiegle, gdy przypominał sobie ich rozmowy na temat związków Nory i tego, jakiego to pecha nie miała w tym względzie. — Wprawdzie spodziewałem się nieco mniej... intensywnych... okoliczności, biorąc pod uwagę twoją spokojną naturę, ale narzekać nie będę! Sam jest całkiem porządny.
Na pewno bardziej niż te męty z Nokturny, pomyślał przelotnie, a jego uśmiech na moment przygasł, gdy w jego głowie rozbrzmiały pretensje Brenny, kiedy to zorientowała się, że to jej ukochany brat zgłosił ich najlepszą przyjaciółkę do widowiska randkowego w Dziurawym Kotle. Eh, kto by pomyślał, że w ciągu zaledwie kilku tygodni sytuacja ulegnie tak barwnemu przekształceniu.
— Przynajmniej na tyle, ile zdążyłem go poznać w ciągu lata — kontynuował, nie chcąc zgubić wątku. Uniósł wzrok znad karty drinków. — Powinniśmy to porządnie opić w większym gronie. Zasługujesz na trochę świętego spokoju z kimś bliskim, biorąc pod uwagę to wszystko, co nam się przydarzyło ostatnimi czasy.
Westchnął przeciągle, opierając się łokciami o krawędź stołu.
— Chyba wszyscy zasłużyliśmy.
— Uff... Czyli jesteśmy kompletnie bezpieczni! — rzucił z uśmiechem, kiwając powoli głową na kolejne słowa panny Figg. Dobrze było słyszeć, że nie napotkała żadnych skutków ubocznych zerwania więzi w szpitalu. — Już myślałem, że przez to, jacy to nie jesteśmy wyjątkowi, zaproszą nas na jakieś dodatkowe testy. Dobrze, że jednak wszystko poszło zgodnie z planem. Jeszcze tego by nam brakowało - zostać królikami doświadczalnymi Szpitala św. Munga.
Wprawdzie wątpił, aby zamknęli ich w izolatce, aby dokładniej zbadać efekty rytuału miłosnego, jednak nie wykluczał, że paru uzdrowicieli bardzo chętnie zapisałoby ich na regularne konsultacje, aby sprawdzić, czy magia kowenu nie odcisnęła na nich jakiegoś śladu. Co za czasy... Rytuały działają dwa razy mocniej niż zazwyczaj, ludzie wchodzą do Limbo, skomentował bezgłośnie.
— Wiesz... Zawsze byłem zapalonym miłośnikiem teorii, że w końcu przyjdzie twój czas, żebyś sobie kogoś znalazła — przyznał, uśmiechając się przebiegle, gdy przypominał sobie ich rozmowy na temat związków Nory i tego, jakiego to pecha nie miała w tym względzie. — Wprawdzie spodziewałem się nieco mniej... intensywnych... okoliczności, biorąc pod uwagę twoją spokojną naturę, ale narzekać nie będę! Sam jest całkiem porządny.
Na pewno bardziej niż te męty z Nokturny, pomyślał przelotnie, a jego uśmiech na moment przygasł, gdy w jego głowie rozbrzmiały pretensje Brenny, kiedy to zorientowała się, że to jej ukochany brat zgłosił ich najlepszą przyjaciółkę do widowiska randkowego w Dziurawym Kotle. Eh, kto by pomyślał, że w ciągu zaledwie kilku tygodni sytuacja ulegnie tak barwnemu przekształceniu.
— Przynajmniej na tyle, ile zdążyłem go poznać w ciągu lata — kontynuował, nie chcąc zgubić wątku. Uniósł wzrok znad karty drinków. — Powinniśmy to porządnie opić w większym gronie. Zasługujesz na trochę świętego spokoju z kimś bliskim, biorąc pod uwagę to wszystko, co nam się przydarzyło ostatnimi czasy.
Westchnął przeciągle, opierając się łokciami o krawędź stołu.
— Chyba wszyscy zasłużyliśmy.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞